Please enable / Bitte aktiviere JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]
Reklamy...
Zobacz Temat
Zdrada - portal zdradzonych | Forum dla zdradzonych i zdradzających | Zostałem zdradzony(a) - ogólne pogaduchy
Strona 1 z 2 1 2 >
Autor Odlew ofiary
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 26-02-2012 13:34
źródło: http://mojedwieglowy.blogspot.com/p/odlew-ofiary.html


ODLEW OFIARY

Kiedy rozmawiałam z innymi kobietami-ofiarami psychofagów, czytałam ich wypowiedzi w książkach, na forach bardzo często padały stwierdzenia: jego spojrzenie robiło ze mną r30; to coś, będąc z nim czułam r30; to coś.

Otóż mam dla Ciebie i dobrą i złą wiadomość w jednym. TO COŚ nie jest ukryte w nim tylko w Tobie. Tak naprawdę opowieść o związku z psychofagiem nie jest opowieścią o nim tylko o Twoich słabościach i deficytach, które wykorzystał, żeby najpierw Cię zdobyć a później na Tobie pasożytować i wyniszczać. To dlatego tak ważne jest rozpoznanie w sobie tych rułomnościr1;, które powodują, że jesteśmy wymarzonym targetem dla psychofaga. A ten potrafi być szalenie charyzmatyczny, elektryzujący, pociągający. Ale czy dla wszystkich? Są przecież ludzie, którzy ich rozszyfrowują i opierają się ich teatrzykowi, są odporni na ich gierki. Skoro jednak skończyłyśmy w związkach z psychofagami, to my do nich nie należymy. Znakiem tego mamy r30; to coś, co ich do nas wabi, co daje im wyraźny sygnał r11; tu będziesz miał świetną zabawę, stary! Specjaliści są zdania, że co do zasady nie ma ludzi, którzy są całkowicie psychofagoodporni. Kwestią jest tylko, czy psychofag poradzi sobie z nimi przy użyciu bardziej czy mniej wyrafinowanych technik oraz czy zmanipulowanie konkretnej osoby zajmie mu mniej czy więcej czasu. Tym nie miej COŚ powoduje, że oni sami chętniej lgną do konkretnej kategorii ludzi.

Dość dokładnie przyjrzałyśmy się samym psychofagom i ich technikom. Czas przyjrzeć się sobie i zastanowić się, czy jesteś w grupie ryzyka.

Jaka MUSISZ być, żeby psychofag rwyczesałr1; Cię z tłumu i rzaszczyciłr1; miejscem na tronie obok siebie (czyli na starym taborecie z powyłamywanymi nogami)?
1. Musisz być empatyczna. Umiesz się wczuć w czyjąś trudną sytuację? Umiesz poczuć czyjś ból? Umiesz się utożsamić z kimś przeżywającym dramaty? Jesteś ideałem! Psychofag szukał właśnie Ciebie, żeby Ci opowiedzieć o swojej złożonej sytuacji, bólu i wszystkich dramatach. Ze łzami w oczach, z rezygnacją, ale i nadzieją pokładaną w Tobie. A Ty się tak zasłuchasz w ten zdławiony głos człowieka, którego los doświadcza, ale on walczy, że postanawiasz wyjść z nim ramię w ramię na te barykady i zawalczyć z jego złośliwym losem. Od tej pory będziesz jego Nike a w tle będą rozbrzmiewać rWalkirier1; Ryszarda Wagnera! Latami czekałaś, żeby tak móc komuś udowodnić, jak bardzo umiesz się wczuć w jego emocje i żeby on to docenił i pokochał tę Twoją empatyczność. Teraz się wykażesz!

2. Musisz być nadmiernie tolerancyjna. Wiesz, że sama nie jesteś ideałem i inni też mają do tego prawo? To świetnie! Wprost wybornie! Psychofag będzie co prawda permanentnie powtarzał Ci, że jesteś nietolerancyjna ale to tylko po to, żeby w Tobie pogłębić i tak już doskonale wypracowaną tolerancję graniczącą z głupotą. Masz bowiem lada moment zaakceptować rzeczy, których osoba nie-mega-tolerancyjna by nie zaakceptowała. Ja osobiście, ku memu zaskoczeniu, tolerowałam sytuacje, które komuś normalnemu w głowie się nie mieszczą. Oto pewnego dnia Twój książę, mieniący się intelektualistą o OKREŚLONYM poziomie, oświadcza Ci: "Wiesz, że lubię szczupłe kobiety, a ty wpierdalasz i wpierdalasz." (przepraszam za wulgaryzm, ale to cytat dosłowny przytoczony dla dobra nauki). Trzeba wykazać się zaiste maksymalną dawką tolerancji, żeby nie odpowiedzieć księciu tym samym czasownikiem tylko z przedrostkiem -s zamiast -w o znaczeniu "spadaj". Fakt, że nie użyłam tego czasownika ruchu oznacza tylko tyle, że wystartowałam z odpowiednio wysokiego progu tolerancji . Poprzeczka była mi sukcesywnie podnoszona, aż osiągnęłam mistrzostwo wsi w skoku o tyczce. Dzięki Bogu na koniec przynajmniej pokazałam gest Kozakiewicza.

3. Byłoby wspaniale gdybyś miała jakiś zaburzony wzorzec wyniesiony z domu rodzinnego. W zasadzie psychofagowi jest wszystko jedno, czy jesteś dorosłym dzieckiem alkoholika, czy wychodźcem z jakkolwiek inaczej dysfunkcyjnej rodziny. Masz jedno zadanie r11; nie wiedzieć, jak powinny wyglądać NORMALNE relacje męsko-damskie. A skoro nie masz takiej wiedzy, to można Ci wepchnąć wszystko. I to, że kłamstwo jest normą, i to, że zdrady są powszechnie akceptowalnym uzusem społecznym, i to, że można obrażać, lekceważyć i znęcać się psychicznie. Skoro w domu rodzinnym sporą część z tego już widziałaś, to chętnie powielisz to w swoim własnym, co prawda w skomasowanej i zwielokrotnionej postaci, ale nie będzie to dla Ciebie tak wielkie halo jak dla osób, które wychowały się w domach z poprawnymi relacjami.

4. Musisz mieć bardziej lub mniej uświadomione braki w poczuciu własnej wartości. W zasadzie ten punkt wynika z poprzedniego. Jak już masz jakieś deficyty wyniesione z domu to z pewnością przełożyły się na Twoje ego. Nie przychodzą mi na myśl inne słowa niż te fantastyczne napisane przez moją wspaniałą przyjaciółkę, taką samą nosicielkę dziur w poczuciu własnej wartości jak i ja (i zapewne Ty): (r30smiley Wychowano mnie na jednostkę łaknącą atencji za wszelką cenę a jednocześnie maksymalnie zakompleksioną. Dzięki temu byłam uzależniona od pochwał i chciałam być w centrum, a jednocześnie najchętniej zapadłabym się pod ziemię, gdy tylko ktoś zwrócił na mnie uwagę. Jeśli byłam taką porażką r11; kto normalny mógł się mną zainteresować w pozytywnym tego słowa znaczeniu? No tylko jeszcze większa łajza niż ja. Czy szanuje się taką łajzę? Absolutnie nie. Gdy z kolei ktoś mi dokopywał r11; znaczyło, że na pewno jest lepszy ode mnie i nie mam do niego startu. Czyli że jestem dokładnie w miejscu dla mnie przeznaczonym r11; na szarym końcu łańcucha pokarmowego.

I to jest clou programu! Złakniona pochwał i miłości, zakompleksiona. Jak psychofag wjedzie Ci z tą całą paletą zachwytów nad Tobą r11; przepadłaś. Od tej pory zrobisz wszystko, wybaczysz wszystko i nagniesz się w dowolnym kierunku, żeby słuchać tych westchnień do Twojego intelektu, urody, dobroci i reszty walorów. Cena, jaką będziesz musiała za to nagięcie zapłacić, nie gra roli.
Bo takim jak my wystarczy okazać trochę serca i my z wdzięczności z tę trochę oddamy całe własne serce i dorzucimy jeszcze dwie nerki. Tak. Cena za trochę serca i kilka pochlebstw dla nas nie gra roli.

5. Musisz być opiekuńcza. Harcereczka, samarytanka, ratowniczka, społecznica. No wiesz, te klimaty - wszystkie bezdomne pieski i kotki były Twoje, jak biedronka upadła na plecki r11; Ty ją przewracałaś, bo się męczy nieboga, pierwsza biegniesz pomóc zagubionej staruszce na ruchliwej ulicy, no i oczywiście chętnie przygarniesz misia zagubionego w bezkresie problemów, długów i niezasłużonych ataków rzłychr1; ludzi. Nie ma domu r11; no problem, służysz własnym. Siedzą mu na koncie komornicy r11; no problem, służysz własnym. Wściekłe ex-partnerki go atakują r11; no problem, Ty im dogadasz, że im w pięty pójdzie. Będą tu się znęcać nad Twoim misiem z mokrym noskiem po tych wszystkich strasznych rzeczach, które mu robiły! Ma wyroki gospodarcze r11; no problem, załatwisz mu najlepszego prawnika w mieście, żeby walczył z tymi pazernymi wierzycielami, którzy wykorzystali misia i jeszcze po sądach ciągają. Skończyła mu się ważność prawa jazdy, nowego nie wydadzą bez meldunku, a bez prawka nie znajdzie pracy? No problem r11; dasz mu i meldunek, i załatwisz przez znajomą prawo jazdy, i poszukasz mu pracy. Korzonki? Prostata? Opryszczka? Zero problemu. Załatwisz lekarza (w końcu pracujesz w branży), pobiegniesz w nocy po lekarstwa, zaniesiesz do szpitala pomarańcze i poduszkę z puchu, bo te szpitalne są takie niewygodne!

6. Musisz być osobą o wysokich walorach moralnych. Psychofag uwielbia destrukcję. A co bardziej i piękniej nadaje się do niszczenia niż czyjś system wartości? W trakcie związku z psychofagiem będziesz tak długo kolaborować z jego powykręcanym w paragraf systemem wartości (a raczej jego brakiem), że całkowicie zatracisz pierwotny punkt odniesienia. A on będzie na to patrzył i cieszył się jak dziecko r11; taka była niezłomna, taka przyzwoita, taka szlachetna a DLA MNIE zapomniała o wszystkich swoich normach i zasadach. Robię se co chcę, potem jej to na swój ład przetłumaczę i ona to łyka. Jakaż piękna destrukcja!

Twój kręgosłup moralny jest psychofagowi potrzebny również z innego względu. On będzie gwarantem tego, że Ty nigdy nie zrobisz mu tego, co on będzie robił Tobie. Nie okłamiesz (on r11; zawsze), nie zdradzisz (on r11; ile się da), wybaczysz (on r11; nigdy nie będzie musiał). I nawet jak będziesz miała w ręku już wszystkie dowody jego podłości, to nadal będziesz miała OPORY.

7. Dobrze by było gdybyś była perfekcjonistką. To gwarancja, że wszystko, co on dostanie od Ciebie będzie najwyższej próby. Najlepiej uprasowana koszula, najsmaczniejsza kuchnia, czyściutki dom, zawsze na czas popłacone wasze rachunki i jego mandaty, doskonale (najlepiej w excelu) opracowany budżet domowy, z odpowiednim wyprzedzeniem kupiony zapas papieru toaletowego. Znasz języki r11; świetnie, on chętnie skorzysta z Twoich bezpłatnych tłumaczeń i korepetycji r11; na najwyższym poziomie. Jednym słowem r11; będziesz zapleczem doskonałym. Zapleczem nie waszego życia tylko jego życia, drugiego, o którym jeszcze nie wiesz nic. Dowiesz się w swoim czasie.

8. Kategorycznie musisz być osobą, która ma problem z mówieniem rnier1;. Jak psychofag ma jakiś pomysł, wizję albo zwykłe widzimisię, to biada temu, kto ma zdanie odmienne. W najlepszym razie spotka się z jego pogardą, w najgorszym r11; z otwartą i brutalną agresją. Szybko się uczysz? To dobrze, bo będziesz się musiała szybko nauczyć reakcji obronnej r11; na wszystko masz odpowiadać rTak, kochanier1;. W początkowym etapie waszego związku jeszcze nie zostaniesz wyzwana za sprzeciw, chęć pojechania w inne miejsce niż on, odmienne od jego plany finansowe. Nie. Na początku będzie wkładał jeszcze trochę wysiłku w manipulację z oczami ar17;la Kot ze Shreka i tekstem: rHenryczek tak pięknie prosi swoją królewnę, królewna przecież nie odmówi swojemu Henryczowi, prawda?r1; Ale już niebawem w przypadku dowolnej różnicy zdań albo przy próbie wyegzekwowania należnych Ci praw oczy psychofaga powiedzą rJesteś głupim śmieciem.r1; a jego ustaw wyrecytują: rZamknij pysk.r1; Tak. Zdecydowanie powinnaś wykreślić ze swojego słownika słowo rnier1; oraz słowa rżyczyłabym sobier1;.

9. Musisz być osobą o ugruntowanej pozycji społecznej lub przynajmniej godziwie zarabiającą albo choćby dobrze rokującą. Psychofagi nie zadają się z byle kim. Masz być osobą, przy pomocy, której on wbija kolejny poziom. Masz być jego wizytówką i windą. Ważna uwaga. Kobieta psychofaga ma być jednym z elementów jego wizerunku a nie obiektem do dumy i kochania. A to bardzo duża różnica. Masz być jego aktywem, jak cała reszta gadżetów, które uwielbia - fura, komóra, dyrektorska wizytówka i luksusowy apartament. Będzie się chwalił Twoimi osiągnięciami jak własnymi, szastał Twoją kasą jak swoją i wszelkie Twoje sukcesy po jakimś czasie przypisywał sobie. Ale w związku z psychofagiem twoja prosperity nie trwa długo. Z prostej przyczyny r11; dziwnym zrządzeniem losu Twoim priorytetem przestaje być Twój rozwój, Twoja kariera, Twój wygląd tylko jego problemy, jego kariera, jego długi, jego zdrowie i wygląd. Mniejsza o Ciebie r11; w Ciebie nie trzeba inwestować (ciuchy, kosmetyki zainteresowania, sport). Cała para w psychofaga. No i po jakimś czasie psychofag nie ma się specjalnie jak Tobą chwalić r11; jesteś zaniedbana, kariera Ci jakoś siadła. No, nie ma się czym światu pochwalić. Trza szukać kolejnej windo-wizytówki. Dla psychofagów w pewnym wieku za windo-wizytówkę starczy dużo młodsza partnerka. To też zawsze jakiś gadżet. Ale w gruncie rzeczy to wszystko jedno, czy jesteś starsza czy młodsza. Jeśli tylko psychofag uzna, że jesteś kiepskim aktywem - gilotynka. Bo psychofag to domorosły Henryczek VIII. Najpierw jesteś królową a potem tracisz głowę (dosłownie i w przenośni).

10. Musisz być pozytywnie myślącą optymistką. Tak, trzeba mieć dużo pozytywnego nastawienia do życia i poczucia humoru, żeby żyć w bagnie i nadal sobie wmawiać, że pławisz się w kozim mleku.

11. Musisz mieć umiejętność szybkiego godzenia i przepraszania nawet w sytuacji, gdy to nie Ty zawiniłaś. Czy tu coś trzeba rozwijać?

12. Musisz wykazywać wysoki poziom odporności na stres. No bo stres bardzo szybko zagości w Twoim życiu z psychofagiem. Na początek zaczną wypływać jego problemy finansowe, potem zaczną się wokół niego kłębić jakieś dziwne panie, potem on zwali na Ciebie wszystkie możliwe sprawy i sprawunki, które będziesz musiała dla niego wykonać w tempie i na czas. Tak, kochana. Wielu pracodawców zastrzega, że kandydat musi się charakteryzować odpornością na stres. A Ty teraz zostałaś przyjęta do pracy. Pracodawca r11; psychofag. Czas pracy r11; 24h. Warunki pracy r11; niewolnictwo.

13. Powinnaś być osobą rwielofunkcyjnąr1;. Psychofag to, jak już ustaliliśmy, pasożyt. Musisz umieć pogodzić mnóstwo spraw, żeby nadążyć za jego wymaganiami. A będziesz z tego ostro rozliczana. Twoim obowiązkiem stanie się spełnianie krańcowo różnych funkcji. Masz być jednocześnie przebojowa i delikatna, obrotna i eteryczna, dobra w łóżku i w kuchni, i nie za gruba i nie za chuda, mądra ale nie przemądrzała, ciekawa świata ale nie za ciekawska, odważna ale ostrożna, rozważna i romantyczna, taka i śmaka. A za chwilę to już w ogóle nie wiesz, kim masz być, bo jemu się skończył arsenał wymagań r11; wszystkie spełniłaś i nie padłaś jak zajeżdżony koń. No to Ci przynajmniej przygada, że jesteś roszczeniowa, bo zachciewa Ci się, żeby nie zdradzał r30; Cię tak często.

A wiesz, do czego mu jesteś jeszcze potrzebna taka zarobiona po kokardkę? Bo jak się ma na głowie pierdylion spraw do załatwienia (głównie jego), to nie ma się czasu na głupoty - przyglądanie się jego krętactwom, analizowanie kolejnych pojawiających się nieścisłości i jego wpadek. Zarobiona tracisz czujność ... zwyczajnie nie masz już na nią czasu.

14. Musisz mieć problem z rozróżnianiem wartości granicznych. Brzmi za mądrze? Ok, już tłumaczę. To wtedy, kiedy nie możesz się zdecydować, czy masz do czynienia jeszcze z prostotą czy już z prostactwem, jeszcze z uroczym flirciarzem czy już z patologicznym zdrajcą, jeszcze ze spryciarzem czy już z cwaniakiem. Jeśli z natury wolisz widzieć w ludziach ten pozytywny aspekt to łatwo pomylisz czyjąś pazerność z ambicją, paplaninę z intelektem, tupeciarstwo weźmiesz za odwagę a nieobliczalność za spontaniczność.

Psychofag do perfekcji opanował słownik antonimów i przeredagował go na słownik wyrazów bliskoznacznych. Korzystając z Twojej skłonności do oceniania innych in plus wmówi Ci, że korzystać to to samo co wykorzystywać, że jego agresja to tylko poirytowanie, że utrzymywanie regularnych kontaktów (a tak naprawdę stosunków) z byłymi partnerkami to tylko podtrzymywanie poprawnych relacji między cywilizowanymi ludźmi.
Psychofag jest wybornym sofistykiem. Wiesz, czym jest sofistyka? Najogólniej rzecz ujmując to zwykłe łgarstwo, ale podciągnięte do rangi filozofii. Jest to metoda argumentacji polegająca właśnie na wykorzystywaniu wieloznaczności pojęć w celu udowodnienia fałszywej tezy. Ma w sobie zaszyte kłamstwo, ale wygląda na logiczny i prawdziwy wywód. Widzisz? Z psychofagiem nawet o filozofię można się otrzeć.
15. Definitywnie musisz mieć przeskalowane poczucie obowiązku i w ślad za tym poczucia winy. Psychofag będzie udawał, że wkurza go Twoja nadobowiązkowość, poczucie powinności wobec wszystkich r11; dzieci, rodziców, psów, znajomych, urzędu podatkowego, państwa polskiego i sąsiadów. Będzie jednak skrzętnie z tego korzystał. Przecież główną jego powinnością lada moment ma być ON. Wyruguje dzieci, rodziców, psa, znajomych, urząd podatkowy, państwo polskie i sąsiadów. Umiejętnie będzie jeździł na tym. rNie uprasowałaś mi tej niebieskiej koszuli? Przecież wczoraj prasowałaś i nie pomyślałaś o mnie?r1;
Inna (zdrowa) kobieta może by odpowiedziała: Nie, fak, nie pomyślałam. Jaka ze mnie niedobra kobieta. O swoim najważniejszym odbiorcy usług nie pomyślałam! Umówmy się tak, że ja ci uprasuję niebieską koszulę, jak ty mi uprasujesz tę moją bordową. Albo jak KIEDYKOLWIEK W OGÓLE COŚ DLA MNIE uprasujesz/ugotujesz/kupisz/ZROBISZ. Umowa stoi?
Ale ja (Ty)? Nieeee. My tak nigdy nie odpowiemy. U nas - bach, włącza się poczucie winy: Jak ja mogłam tak NIE POMYŚLEĆ? Boszsz, daj tę koszule, przepraszam, rzeczywiście NIE POMYŚLAŁAM, szybciutko ci uprasuję. Jeszcze raz przepraszam.
16. Musisz być mistrzynią imaginacji. Każda z nas r11; z tego odlewu zrobionego z wadliwej foremki r11; ma, zdawać by się mogło, fantastyczny talent r11; fantazję. Umiemy sobie wyobrazić nasze piękne życie i naszego odpowiedniego partnera w najdrobniejszym szczególe. Problem w tym, że mamy też drugą umiejętność r11; potrafimy nawet najbardziej nieodpowiednim ludziom nadać rangę owego idealnego partnera, z którym będziemy żyć owym pięknym życiem. Wystarcza nam, że taki Pan_Wybitnie_Nieodpowiedni najpierw umiejętnie wyciągnie z nas spis treści do naszego wyimaginowanego scenariusza a potem pochwali się jakimś pożądanymi acz fikcyjnymi cechami. A psychofagi uwielbiają kwieciście opowiadać o niby-swoich talentach i funkcjonalnościach, których w rzeczywistości nie posiadają. Potrzebujesz odpowiedzialnego mężczyzny czy rozrywkowego gościa? Chcesz prostego, zwykłego chłopaka czy intelektualisty? Spokojny czy z dużą dozą szaleństwa? Ma się znać na robotach budowlanych czy powinien dobrze kucharzyć? Voila! Psychofag da Ci wszystko, jest jak modelina, tylko go kup. Jako lingwozależne, bez należytej weryfikacji kupujemy jego przechwałki. Jakby nie miało znaczenia, że mają się one NIJAK do jego wcześniejszego życia, do rzeczywistych umiejętności, a są wręcz jego zaprzeczeniem. No więc my nadajemy mu rangę naszej imaginacji, wycinamy sobie jego główkę ze zdjęcia, wklejamy do naszego własnego filmiku i pozwalamy mu się w nim panoszyć. A on z czasem całkowicie zmienia wszystko r11; pozytywni bohaterowie stają się negatywnymi, listy dialogowe już nie przypominają komedii romantycznej tylko film dokumentalny ze złej dzielnicy (albo pornos klasy C), happy end zostaje zastąpiony jakąś makabryczną sceną z Hitchcockr17;a. Tak się kończy nadawanie rangi bez weryfikacji, bez porównania r11; rsłowa contra czynyr1;.

***

Zasadniczo w związku przecież wysoce pożądane jest występowanie większości powyższych elementów - empatii, tolerancji, opiekuńczości, stosowanie zasad moralnych, optymizm, umiejętność poszukiwania kompromisu i godzenia się oraz poświęcenie dla partnera. Jednak problem polega na tym, że w związku z psychofagiem ... stosujesz je tylko Ty a on na tym żeruje nie dając NIC w zamian oprócz słów. Po jakimś czasie popadasz w całkowitą frustrację i złość, że nie otrzymujesz żadnego z powyższych elementów, a sama jesteś z nich rozliczana bardzo skrupulatnie.

To jest właśnie element, którego ja nie dostrzegłam - NIEWSPÓŁMIERNOŚĆ W DAWANIU I BRANIU. Kiedy jednak zaczęłam się domagać owej współmierności miał miejsce następujący dialog:

JA: Życzyłabym sobie, żebyś w większym stopniu angażował się w nasze sprawy (przejął część obowiązków, pamiętał o naszych ustaleniach, był mniej czepialski i napastliwy - wstaw dowolne).

ON: Ależ ja się staram i angażuję, tylko ty tego OCZYWIŚCIE nie zauważasz.

JA: Mógłbyś podać jakieś konkrety? Co ostatnio dla nas zrobiłeś - jakieś bilety do teatru, zakupy, dolanie płynu do spryskiwacza w moim samochodzie? A może choćby raz powstrzymałeś się od agresji w stosunku do mnie, jak to ustaliliśmy? COKOLWIEK.

ON: Nie będę o tym rozmawiać. Skoro ty tego nie widzisz, to jest to twój problem. Dosyć tej idiotycznej dyskusji.

(końcówka obowiązkowo wysyczana przez zęby z niebezpiecznie zaciśniętymi aż do białości kostek pięściami i tym charakterystycznym przechyłem górnej części ciała w Twoim kierunku, żebyś lepiej usłyszała, żebyś dokładnie zobaczyła tę pogardę, tę wściekłość, do której go doprowadzasz swoją bezczelną roszczeniowością / przy ludziach nigdy nie zastosował wobec mnie takiego tonu i tej gestykulacji; przy ludziach byłam jego królewną, kwiatuszkiem, słonkiem; przy ludziach ja sama kłamałam).
****
A teraz zróbmy podsumowanie.

Kalkulatywny i wysoce analityczny gadzi mózg psychofaga dokonuje błyskawicznej oceny Twoich walorów, jako potencjalnej ofiary już na samym początku znajomości na podstawie umiejętnie wyciąganych od Ciebie informacji. Jeśli jesteś kobietą ekstrawertyczną i rchętną do współpracyr1;, to już w pierwszych kilku rozmowach psychofag wyłuska od Ciebie niezbędne dane i otrzyma taki oto pakiet:
1. Jesteś ponadprzeciętnie: empatyczną, tolerancyjną, opiekuńczą i zaradną (multifunkcjonalną) perfekcjonistką, a więc zapewnisz mu fantastyczny byt i infrastrukturę.
2. Masz wykoślawione dzieciństwo (alkoholizm w domu rodzinnym, porzucenie przez jednego z rodziców, jakieś inne patologie). Taki fundament powoduje, że poczucie strachu i zagrożenia, które wyniosłaś z domu to jedyny wzorzec jaki znasz = jesteś odporna na stres i łatwiej będzie Ci w nim funkcjonować, jak psychofag zarządzi jazdę na rollercoasterze.
3. Twoje dzieciństwo spowodowało również, że niczego nie boisz się bardziej niż braku akceptacji i odrzucenia. W obawie przed tymi demonami skłonna jesteś kosztem samej siebie walczyć o stabilny związek na dowolnych warunkach = jesteś MEGAnieasertywna i będziesz pozwalała przesuwać swoje granice aż do samowyniszczenia.
4. Przestrzeganie zasad moralnych i norm międzyludzkich jest dla Ciebie HIPERistotne, bo jest jakimś gwarantem stabilności, porządku i poczucia bezpieczeństwa, którego dramatycznie łakniesz po swoim pełnym lęków i niepewności dzieciństwie bądź poprzednich związkach z jakimiś niestabilnymi mężczyznami.
Na podstawie powyższego psychofag zbiera też sobie informacje o tym, cóż mogłoby Cię dotknąć najbardziej, co mogłoby upokorzyć i złamać Cię w największym stopniu. Odpowiedź jest prosta:

- zapewnienie Ci życia pełnego destabilizacji (podciąganego pod spontaniczność, nietuzinkowość i brak sztampy)
- permanentne udowadnianie Ci, jak bardzo jesteś niedoskonała i dla niego niewystarczająco dobra mimo Twoich nadmiernych starań (uprzednio wpędzając Cię w poczucie winy, że to Twoje ułomności zmusiły go do zdrad, kłamstw i porzucenia Cię)
- złamanie Twojego kręgosłupa moralnego poprzez wplątywanie Cię w sieć swoich kłamstw i zdrad i naciąganie na kolejne Twoje wybaczenia, a następnie pozostawienie w postaci wraka.

Po co to całe podsumowanie? A no po to, żeby UMIEĆ SIĘ BRONIĆ W PRZYSZŁOŚCI przed facetami, którzy rwyczesująr1; nas z tłumu. A prawda jest taka, że to my same podajemy im się jak na tacy. Najgorsze, co możemy zrobić, to od razu, na wstępie odkryć wszystkie swoje karty. To działa w przypadku potencjalnych partnerów o uczciwych zamiarach. Skoro jednak mamy już doświadczenie z psychofagiem (który apriori ma zamiary nieuczciwe), jest to oczywisty sygnał, że gdzieś popełniłyśmy błąd. Popełniłyśmy go NA SAMYM POCZĄTKU.

Najgorsze, co możesz zrobić, to (w skrócie) zaserwować psychofagowi następujący monolog:

Chcę, żebyś wiedział wszystko o mnie, o mojej przeszłości i nic Cię nie zaskoczyło. Miałam ojca alkoholika i współuzależnioną matkę. W domu były ciągłe awantury i przemoc. Ale to nic. Wyszłam z tego twarda. Dziś jestem silną i bardzo zaradną kobietą. Mam dobrą pracę, przyjaciele mnie kochają, bo jestem empatyczna i opiekuńcza. Zawsze mogą na mnie liczyć. Niestety mój były mąż okazał się nielojalnym facetem i do tego miał poważne problemy z alkoholem. Zdradzał mnie z innymi kobietami, latami tkwiłam w tym związku, bo stabilizacja i poświęcenie dla drugiej osoby są dla mnie priorytetem. Potem niestety bardzo długo wygrzebywałam się z traumy po małżeństwie, ale już jestem na prostej.r1;

No, i psychofag jest w domu. To, co przedstawiasz mu jako swoje walory, dla niego będzie mięsem armatnim.

Moja propozycja - mniej kłapać dziobem a więcej się przyglądać.
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor
RE: Odlew ofiary
Wścibski Gość
Nadistota

Avatar Użytkownika

Postów: Bardzo dużo
Data rejestracji: Od zawsze
Dodane dnia 23-10-2017 22:18
Reklama
Góra http://www.zdradzeni.info/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Odlew ofiary
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 26-02-2012 22:03
Piękny i bardzo dydaktyczny tekst.Rada na końcu najlepsza.Ale wyjście z roli ofiary to najcudowniejsze uczucie.Pierwszym warunkiem do uwolnienia się z rąk takiego psychofaga,to pokochanie siebie,rozliczenie się z traum dzieciństwa i zaczęcie stawiania granic.Pomału,pomalutku,ale to jest naprawdę możliwe.A jaką sprawia frajdę myśl,że to robimy tylko i wy łącznie dla siebie i że to co robimy, jest dobre dla nas.Oj,już się bójcie psychofagi.....Dzięki Malwi
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Odlew ofiary
Nox
Użytkownik

Postów: 552
Expert

Pomógł: 5

Data rejestracji: 28.12.11

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 10-06-2017 14:18
może się przyda.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Odlew ofiary
Hestia
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 32
Stały bywalec

Pomógł: 0

Data rejestracji: 02.12.16

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 10-06-2017 22:41
To i ja dorzucę odrobinę mądrości.Temat wciaż rozchwytywany na różnych forach,blogach i grupach.
Kobiecie żyjącej z kimś, kto ją sukcesywnie wykańcza, obraża, zdradza, a jednocześnie stosuje całą gamę technik na przyciąganie, jest naprawdę wszystko jedno, czy jej partner zostałby zdiagnozowany jako narcyz, mizogin, socjopata, borderline, czy seksoholik. Taka kobieta nie może stawiać diagnoz, może jednak pewne rzeczy u swojego partnera zidentyfikować i bronić się. Ja, na potrzeby bloga, książki i komunikacji z innymi kobietami dotkniętymi życiem z partnerami o różnych zaburzeniach emocjonalnych, musiałam przyjąć jakieś w miarę czytelne, zbiorcze określenie sprawcy. Jeśli w związku z kimś takim, to my jesteśmy szeroko pojętym DAWCĄ, a partner BIORCĄ, jeśli ten związek nas degraduje psychicznie i fizycznie, a partner w tym samym czasie kwitnie - nie pozostaje nic innego, jak porównanie takiej relacji do związku pasożytniczego: karmiciel i pasożyt. PSYCHE - dusza, FAG - pasożyt.

Wybierze cię, rozbroi swoimi słowami i będzie panował nad
tobą swoją obecnością. Będzie zachwycał cię poczuciem humoru
i rozmachem projektów. Pokaże ci wspaniałą zabawę, ale
zawsze przyjdą rachunki do zapłaty. Będzie się uśmiechał i oszukiwał,
i będzie przerażał cię swoim spojrzeniem. A kiedy z tobą
skończy - a skończy z tobą - porzuci cię, zabierając twoją
niewinność i dumę. Pozostawi ci smutek i niewiele więcej doświadczenia
i długo będziesz się zastanawiać, co się stało,
w czym tkwił twój błąd. A jeśli ktoś podobny do niego zastuka
do twoich drzwi, czy znowu je otworzysz?

Z tekstu podpisanego rPsychopata w więzieniur1;

Dlaczego więc kobiety lądują na końcu z psychopatami? Wiele z nich wkracza w taki związek w czasie, kiedy czują się osłabione po stracie kogoś bliskiego, są zestresowane, cierpią na niepokój i depresję. Te czynniki ryzyka definitywnie przyczyniają się do podatności kobiet, jednak nie są to jedyne czynniki. Samotność czyni kobiety podatnymi na atak i drapieżnik o tym wie. Wiele osobistych historii tych kobiet obraca sie wokół dotkliwego osamotnienia w czasie, kiedy spotykaja one psychopatę. Nie można zapominać o najważniejszym, a mianowicie, że potrzeby uczuciowe i społeczne są kluczowym czynnikiem w psychopatycznym ataku.

Wiele z tych kobiet kilkakrotnie rozpoczynało i kończyło związek, zanim zdołały uwolnić się ostatecznie i dopiero wówczas pogłębiający się ból tego, co musiały przeżyć zaczyna do nich docierać w pełni. Pomimo tego, czego doświadczyly z rąk psychopaty, kobiety wciąż bywają w rozterce przed porzuceniem psychopaty i odejściem bez odpowiedzi na pytania, co właściwie z nim jest złego i przyjrzeniu się bliżej swym doświadczeniom i temu, co naprawdę się wydarzyło.
Atrakcyjność bywa często podświadoma i kobieta czuje jakby ją coś rnapędzałor1;. Jeśli pociągają ją dominujący, szukający podnieceń ekstrawertycy, to może być jej rskrzywienier1;. Jednakże, z samej natury tego, r18;ktor17; ją pociąga, będzie ona zawsze łowić w sadzawce patologii, ponieważ psychopaci są zawsze dominujacymi, szukającymi ekscytujących podniet ekstrawertykami, którzy właśnie jej się podobają!
Owa duchowo wolna część kobiety, która akceptuje życie takim, jakie ono jest, posiada również zdolność do zaakceptowania braku porzadku i rutyny, który cechuje życie psychopaty. Takie kobiety potrafią łatwo tolerować chaos powodowany przez jego styl życia i roller-coaster nieodłącznych wzlotów i upadków. Zabiera im nieco czasu z psychopatą, zanim zmęczą się tym brakiem porządku i stałym chaosem.
Kobiety, które nie są nastawione aby zadowalać innych w swych związkach, nie są wysoko oceniane (czyż nie nazywa sie takich rksiężniczkamir1;?) i nie wytrwałyby dwóch minut z psychopatą. On by takiej po prostu nie chciał! Divy i psychopaci nie pasują do siebie. Rozumiejąc, że potrzeby władzy i dominacji psychopaty są w większości zaspokajane przez zaangażowanie się w dynamikę związku, pomaga kobietom zrozumieć, dlaczego ta właśnie cecha jest czynnikiem ryzyka w związku z psychopatą.

Nie ma szans, żeby psychopata zainteresował się drugą zaburzoną osobą. On, żeby przeżyć, musi mieć silnego żywiciela. Takim będzie mądra, uczciwa i wrażliwa kobieta. Zaburzona nie ma zasobów, którymi byłby zainteresowany. On bazuje na tym, co masz najlepszego - ufność, uczciwość, zaangażowanie.
Jak wpuścisz go do swojego życia, już nic nigdy nie będzie takie samo.
Jeśli w porę go nie rozszyfrujesz i pozwolisz się opleść jego siecią obietnic bez pokrycia i umiejętnie budowanych iluzji r11; sama nie wiesz, jak i kiedy stajesz się jego ofiarą. Jesteś wrakiem emocjonalnym, straciłaś przyjaciół, pasje, radość życia. zaniedbałaś siebie a wszystko się kręci wokół niego i jego wymagań.
Dostajesz łyżkę miodu - na podtrzymanie i tonę trucizny. Jesteś wykorzystana, oszukana, zadręczona, systematycznie zdradzana.

Jednym z powodów dla których wiążesz się z raniącą osobą i w tym trwasz, może być między innymi kompensacja twoich niezaspokojonych potrzeb -szacunku do siebie. Przypuśćmy, że ON wmawiając ci wady zdołał skutecznie obniżyć twoją wiarę w siebie - uznajesz się już za osobę niezgrabną, nieatrakcyjną, niezbyt inteligentną, niezaradną, słabą seksualnie, nielubianą i nudną. Masz więc wszelkie powody, by trzymać się kogoś z kim jesteś i kto ci to mówi.
Na zasadzie -jestem do niczego, ale przynajmniej jestem z kimś fajnym i ważnym. A niewątpliwie psychopata może z pozoru się takim wydawać - dumny, wyniosły, zadbany i tak pewny siebie, właśnie jego siła leży w jego wystudiowanej pewności siebie, imponowaniem i szarmanckim zachowaniem oraz przekonaniem o własnej wartości. Paradoksalnie ma wszystko czego tobie brakuje.
To twoje - ja, którym jesteś, żyje dzięki temu, że wciąż jakoś usiłuje siebie lubić i jeśli ty sama siebie nie lubisz, to w jakiś inny sposób wciąż usiłujesz wywalczyć dla siebie cokolwiek dobrego. Chcesz czuć się wartościowa w jakikolwiek dostępny tobie sposób. Jeśli więc ty osobiście nie czujesz się już kimś, kto ma wartość, pojawia się potrzeba odbudowywania swojej wartości choćby poprzez związek z kim innym, kto byłby wartościowy zamiast ciebie - niejako w twoim imieniu. Z tym kimś identyfikujesz się - czując, że jesteś kiepska, czerpiesz szacunek do siebie z bycia w związku z kimś tak wspaniałym.
Psychopata jest idealnym kandydatem na to stanowisko, zaniża twoją samoocenę swoimi krytycznymi uwagami na twój temat.

Coś na zasadzie:
słyszysz negatywną informację o sobie -> wierzysz w nią -> nabierasz przekonania, że nie znajdziesz nikogo lepszego -> on zaczyna ci się wydawać jedynym możliwym -> paradoksalnie rośnie jego atrakcyjność w twoich oczach -> rośnie waga tego, co on myśli -> rośnie waga tego, co on mówi -> kolejna negatywna informacja na twój temat jest przyjmowana bardziej bezkrytycznie, bo pochodzi już od osoby strategicznie dużo ważniejszej i ocenianej znacznie wyżej.

Ciągłe zaniżanie twojej samooceny może mieć działanie wiążące, sprawia bowiem, że nietrafnie oceniasz swoje szanse na nawiązanie innej trwałej relacji niż ta, w której jesteś obecnie. Masz poczucie swoistego zobowiązania w stosunku do niego - jestem niedoskonała, a on pozostaje ze mną mimo moich wad, a więc w jakiś sposób zobowiązuje ciebie do lojalności wobec niego. Paradoksalnie możesz więc odczuwać wzrost lojalności w stosunku do niego dlatego, że swoimi krytycznymi uwagami na twój temat obniżył ci samoocenę. Właśnie przez to, że teraz masz ją już obniżoną, możesz czuć się zobowiązana wobec niego za to tylko, że ciągle jeszcze chce być z tobą.
Psychopaci postrzegają innych w kategoriach ich użyteczności r11; jak mogą być dogodnie, sprytnie wykorzystani i zmanipulowani do realizacji ich egoistycznych celów i ambicji. Powierzchowne przyjaźnie, przejściowe sojusze i nawet partnerstwa (także małżeństwo) pokazują, jak psychopaci postrzegają innych pod względem walorów użytkowych, jako narzędzia i odskocznia do osiągania sukcesów. Jak tylko uznają, że wykonałeś swoje zadanie, nie masz już dla nich żadnej realnej wartości, zostajesz szybko usunięty, odrzucony albo zdradzony. Lojalność jest dla psychopatów abstrakcją.
Psychopaci to społeczni drapieżcy, którzy oczarowują
, manipulują
i bezwzględnie torują sobie drogę przez życie, pozo
stawiając za
sobą złamane serca, zdruzgotane nadzieje i puste portfele
. Całkowicie pozbawieni sumienia i wrażliwości na potrzeby innyc
h, egoistycznie
zdobywają to, czego pragną, i postępują tak, jak ze
chcą, łamiąc
przyjęte w społeczeństwie zasady bez cienia żalu i
poczucia winy

Psychopaci postrzegają innych w kategoriach ich użyteczności r11; jak mogą być dogodnie, sprytnie wykorzystani i zmanipulowani do realizacji ich egoistycznych celów i ambicji. Powierzchowne przyjaźnie, przejściowe sojusze i nawet partnerstwa (także małżeństwo) pokazują, jak psychopaci postrzegają innych pod względem walorów użytkowych, jako narzędzia i odskocznia do osiągania sukcesów. Jak tylko uznają, że wykonałeś swoje zadanie, nie masz już dla nich żadnej realnej wartości, zostajesz szybko usunięty, odrzucony albo zdradzony. Lojalność jest dla psychopatów abstrakcją.

Zaczerpnięte z książki "Moje dwie Głowy " Blogu "Efekt Lustra".
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Odlew ofiary
Hestia
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 32
Stały bywalec

Pomógł: 0

Data rejestracji: 02.12.16

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 16-09-2017 21:55
W tym wpisie zaprezentuję najbardziej charakterystyczne i flagowe zachowania psychopaty, a także zrobię przegląd diagnostycznych cech bazując na Skali Psychopatii Roberta Harer17;a, licznej literaturze medycznej oraz przede wszystkim moim własnym doświadczeniu.

Po pierwsze r11; psychopatia i socjopatia to dwa różne pojęcia, nie powinny być używane wymiennie, ale (!) my wrzucimy je dziś do jednego worka, ponieważ te dwa typy w kontaktach międzyludzkich są złudnie podobne i zagrażają nam w taki sam sposób, a ich zachowania różnią się od siebie w stopniu nieznacznym. Nie są to jednak zaburzenia zupełnie odmienne r11; większość ich cech i zachowań się pokrywa (prawie wszystkie), natomiast u psychopaty jest tylko kilka cech więcej, niż u socjopaty.

Nie będę wrzucała książkowej regułki tych zaburzeń, ponieważ jest ich naprawdę wiele i w znacznym stopniu od siebie odbiegają, co spowodowane jest faktem, iż zjawisko to nie jest dokładnie przebadane, nie znamy 100% genezy ani przyczyn. Pozwolę sobie tylko na przytoczenie kilku zdań na ten temat, które są do tej pory potwierdzone.

Co to jest psychopatia?

Psychopatia to silne zaburzenie osobowości, wielu naukowców określa ten typ jako r18;zła osobowośćr17;. Nie jest oficjalnie klasyfikowane jako choroba psychiczna. Najbardziej znanym aspektem tego zaburzenia jest brak sumienia, niezdolność do uczuć wyższych i zwiększona potrzeba stymulacji. Nie ma potwierdzonych informacji na temat genezy psychopatii. Wiemy tylko tyle, że to zaburzenie wynika z nieprawidłowej budowy mózgu (nie istnieją lub istnieją śladowe (minimalne) połączenia między płatami czołowymi a ośrodkami podkorowymi, które zarządzają prymitywnymi emocjami, popędami).

Tu jest kilka teorii na temat, jak mogło do tego dojść (ale nie są jeszcze potwierdzone badaniami), a mianowicie: ludzie rodzą się z takimi r18;wybrakowanymi mózgamir17; z przyczyn genetycznych, mózg może się r18;odkształcićr17; poprzez ujemne wpływy środowiskowe w bardzo wczesnym dzieciństwie, są też tezy, że może za tym stać mechaniczne uszkodzenie prawego płata skroniowego lub uszkodzenie ciała migdałowatego. Sumując- psychopaci albo się już tacy rodzą, albo w okresie wczesnodziecięcym dochodzi do całkowitej degeneracji mózgu, albo dochodzi do tego przy mechanicznym jego uszkodzeniu. Wszystkie trzy teorie łączą dwie rzeczy: osobnik taki nie ma fizycznej możliwości odczuwania r18;uczuć wyższychr17; oraz jest to nieuleczalne i nieodwracalne.

Z psychopatami jest generalnie ciężka sprawa, bo jak już jakiegoś niestety poznamy, to po okresie naszej rekonwalescencji emocjonalnej mamy go ochotę wysłać do zakładu zamkniętego, aby już nigdy nikogo nie skrzywdził. Niestety z powodu niespójności w definiowaniu psychopatii oraz braku jakiejkolwiek metody leczenia nie można takiego człowieka nigdzie zamknąć r11; bo w psychiatryku przecież go nie wyleczą, a w więzieniu nie można, bo nie zrobił przecież nic karalnego.

Teraz przytoczę Skalę Psychopatii Roberta Harer17;a wraz z moimi komentarzami, ponieważ nie trzeba jej rozumieć dosłownie, ale to zobaczysz zaraz sama.
Zachowania antyspołeczne
r6; Potrzeba stymulacji i skłonność do odczuwania nudy
To brzmi dosyć zdawkowo, ja się poprę tutaj zachowaniami Glizdy, które mogą rzucić trochę światła na Twoje podejrzenia.
Glizda nie lubił się nudzić. Nie był nadpobudliwy, nie miał ADHD, powiedziałabym, że był wręcz oszczędny w ruchach. Nie jeździł na nartach i nie skakał ze spadochronem nad wulkanem przepełnionym rekinami. To nie o taką stymulację chodziło. Glizda lubił dramaty emocjonalne. Lubił adrenalinę, gdy byłam blisko odkrycia czegoś, co zmieniłoby nasze relacje. To go pobudzało, gdy czuł adrenalinę, naprowadzał mnie świadomie nad jakiś swój brudny sekret, a potem zręcznie się wywijał, kłamiąc i delektując się tym, że znów się udało. Niestety dowiedziałam się o tym dopiero potem. Kłamał świadomie tylko po to, bym wiedząc o kłamstwie zadawała więcej pytań, co kończyło się jego triumfem, gdy za pomocą absurdalnego kolejnego kłamstwa unikał odpowiedzialności. Początkowo próbował mnie podejść w inny sposób dokonując rażących zaniedbań mojej osoby na tle fizycznym, ale gdy widział, że to zachowanie nie przysporzy mu rozrywki, bo kwitowałam je milczeniem lub wyjściem z domu, zaprzestał tego procederu i bawił się właśnie na poziomie psychicznym r11; miałam tendencję do zadawania pytań, na które on mógł wymyślać dziwne odpowiedzi i u obojga z nas było to źródłem wielkich emocji.
r6; Pasożytniczy styl życia
Ten punkt też nie musi być brany dosłownie. Oczywiście część, być może nawet większość z nich lubi siedzieć w domu i płakać w rękaw r18;swojemu obiektowir17; jak bardzo mu ciężko znaleźć pracę, po czym wydaje jej ciężko zarobione pieniążki.
Glizda świetnie kwalifikował się pod ten punkt, ale jego zachowanie było zupełnie inne.
Miał pracę, której raczej nie zawalał. Mimo wszystko pieniądze wydawał lekką ręką, r18;kasa się go nie trzymałar17;. Chodził do pracy, bo musiał, na ten okres r18;wyłączał sięr17; i odliczał to jako godziny przymusowo zmarnowane, ale chodził tam nie z poczucia obowiązku, z potrzeby bycia samowystarczalnym czy z potrzeby samorozwoju r11; to był narzucony na niego wzór zachowań społecznie pożądanych, więc nie zawalił tego, ponieważ miał zbyt wiele do stracenia w kontaktach z r18;obiektami bliskimir17;, które mógł na bieżąco wykorzystywać. Niezwykle chętny do otrzymywania pomocy materialnej od innych typu r18;bezzwrotne pożyczki od rodzicówr17;, r18;pieniążki od babcir17;, r18;ciocia była w juesejr17;.
r6; Niska kontrola zachowania
Psychopata wbrew temu, co się o nim mówi, nie myśli 100 razy przed wykonaniem jakiegoś działania. Łączy się to z podpunktem o impulsywności. W jego mózgu z niewyjaśnionych przyczyn pojawia się iskra, impuls, który mówi: r18; O, temu komuś przede mną wyleciał portfel. Podniosę go i pójdę w inną stronęr17;. (normalny człowiek: to zupełnie ludzka reakcja zawołać tego człowieka i powiadomić go o znalezisku, bo może miał tam ważne dokumenty, ostatnie pieniądze (EMPATIA), w najgorszym wypadku można zostać posądzonym o kradzież i ponieść z tego tytułu konsekwencje prawne). On nie myśli o konsekwencjach, nie ma takiej możliwości. r18;Potrącę tego psa na poboczur17;. (normalny człowiek: biedny piesek, pewnie się zgubił, oby przestraszony nie wbiegł pod auto). r18;Schowam babci aparat słuchowy, niech sobie poszukar17;. r18;Napiszę do byłej sms-a miłosnego, chociaż jej wcale nie kocham.r17; r18;Włączę porno i zrobię sobie dobrze, chociaż wcale nie mam ochotyr17;.
Każdy z nas z całą pewnością zmierzył się w życiu z impulsem typu r18;O, mój szef właśnie gada do mnie głupoty odnośnie mojej niskiej wydajności. Ciekawe co by się stało, gdybym go teraz chlasnął w twarz?r17;. To całkiem zabawne, ale my r11; normalni ludzie zostawiamy te impulsy w sferze gdybania, ponieważ w głowie pojawia nam się szereg konsekwencji, świadomość społecznego postrzegania takiego czynu i nieodwracalne zmiany w relacjach interpersonalnych. Psychopata natomiast nie ma w głowie blokady, sita przesiewającego pewne rodzaje impulsów, w związku z tym zostają one realizowane w trybie natychmiastowym bez przewidzenia konsekwencji dla siebie i innych.
r6; Przypadkowe kontakty seksualne
Dla psychopaty przypadkowy kontakt seksualny ma takie same konsekwencje jak zjedzenia batona. Żadne. Jest okazja, no to siup. Trzeba pamiętać, iż on w takich chwilach nie myśli o bilansie strat i zysków, nie ma wyrzutów sumienia i nie jest w stanie wyobrazić sobie konsekwencji. Nie ma tej części mózgu.
Glizda z powodów czysto fizjologicznych nie mógł sobie na to pozwolić (ale wiem, że gdyby nie pewne deficyty fizyczne, to nie miałby żadnych oporów), ale gdy tylko miał r18;za dużo czasur17;, gdy tylko zaczynał się nudzić, albo zbyt długo było między nami tak samo, rejestrował się na portalach erotycznych, na sex-kamerkach, na stronach z bardzo hardcorer17;ową pornografią. Nigdy nie podawał swoich prawdziwych danych ani nie zamieszczał zdjęcia. Zazwyczaj rejestrował się tam pod wpływem impulsu i nigdy więcej tam nie wracał, prawdopodobnie nie był na tyle zorganizowany, by zapamiętywać swoje hasła. Nie nawiązywał kontaktów. Po prostu obserwował napawając się tym, że robi coś r18;złegor17;.
r6; Brak realistycznych długoterminowych celów
Psychopata zapytany gdzie się widzi za 10 lat odpowie, że w pięknym domku z ogródkiem, basenem, w r18;dobrejr17; pracy, z gromadką dzieciaczków i z Tobą. Nigdy nie poda Ci dat, swoich dokładnych planów zawodowych, nie powie: r18; w roku tym i tym zrobię kurs z tego i tego, dlatego w tym i tym znajdę taką pracę, w tym i tym zrobię taki kierunek a w tym i tym przeprowadzimy się tu i tu, w tym i tym założymy rodzinęr17;.
On tych planów nie ma, bo nie potrafi. Psychopata żyje na płaszczyźnie TU I TERAZ (co jest też ściśle związane z dysfunkcją mózgu), jest czegoś pewien dopiero wtedy, gdy to już się dzieje, nie jest przekonany, czy nie zostawi swojego r18;obiektur17; jeszcze w tym tygodniu, jest elastyczny (czyt. nie wie, czy będziesz dla niego r18;opłacalnar17;, lub czy nie znajdzie bardziej r18;dochodowegor17; obiektu), dlatego jego plany na przyszłość ograniczają się do ogólnikowego zarysu sielanki z Tobą w roli głównej, czasem dla wzmocnienia efektu i utwierdzenia Cię w przekonaniu, że będzie z Tobą zawsze, rzuci jakiś szczegół, typu: r18;w naszym pięknym bajkowym domku z przyszłości pomalujemy jeden pokój na zielono. I kupimy jakąś graficzną naklejkę drzewar17;. To brzmi realnie, nie?
r6; Impulsywność
Psychopatą rządzą impulsy. Traci kontrolę nad swoim zachowaniem. Często jest porywczy (niekoniecznie fizycznie). Tutaj gryzie się to często z takim szablonowym postrzeganiem psychopaty jako człowieka, który 100 razy przemyśli swoje zachowanie pod kontem opłacalności. Nie, nie każdy ruch psychopaty jest zaplanowany. Jeżeli Twój facet działa szybko, reaguje niespójnie i często nielogicznie, to traktuj to jako niepokojący sygnał.
r6; Nieodpowiedzialność
Psychopata nie bierze odpowiedzialności za żadne stworzenie, za żadnego człowieka (czyt. obiekt) a nawet za siebie. Jeżeli się o kogoś troszczy, to będzie to robił tylko dopóki ma z tego profity lub ich obietnicę. Sam jest tylko iluzją, duchem, buduje swój obraz na potrzeby obiektów, z których może coś wyciągnąć. Psychopata może nawet lubić zwierzęta, może nawet udawać, że je kocha, że walczy o ich prawa. Owszem r11; może je lubić w taki lekko pogardliwy sposób z przymrużeniem oka, r18;o, mały chomik, jakie to stworzenie jest śmieszne, głupkowate i prymitywne, to całkiem urocze.r17; Mimo wszystko pamiętaj r11; niech Cię nie zwiedzie obraz psychopaty zakochanego w swoim psie/kocie r11; on wykorzystuje to stworzenie do zbudowania za jego pomocą swojego wspaniałego wizerunku. Czasem je nawet potarmosi, pogłaszcze, ale to jeszcze nic nie znaczy, Tobie potrafił powiedzieć, że Cię kocha ponad wszystko.
r6; Wczesne problemy z zachowaniem
Może Ci tego nie powiedzieć, może Ci to powiedzieć częściowo. O wczesne problemy z zachowaniem dobrze jest się go zapytać, kiedy jeszcze nie podejrzewa, że jest lustrowany. Z resztą tak łatwo powiedzieć, niestety 99% kobiet, które miały wątpliwą przyjemność bycia w r18;związkur17; z psychopatą zaczyna analizować jego zachowania już po fakcie lub przy końcu relacji, gdy psychopata nie ma już interesu dzielić się jakimikolwiek faktami ze swojego życia z r18;obiektemr17;.
Warto cofnąć się pamięcią do jego pierwszych zwierzeń z okresu dzieciństwa lub niedzielno-poobiednich wyznań jego mamy. Czy był ponadprzeciętnie niegrzecznym dzieckiem? Czy był agresywny w stosunku do innych dzieci? W ogóle się nie słuchał? Znęcał się nad zwierzętami? Może w podstawówce zamiast być na lekcjach pił piwo po parkach? To zachowanie wynika z tego, iż w okresie dziecięcym psychopata nie ma jeszcze r18;obcykanychr17; norm społecznych i wzorów zachowań, które pomogą mu osiągać upragnione cele. Dla przykładu: urwis notorycznie kopie kota (impuls r11; kopnij kota, zobacz jego reakcje, brak możliwości r18;wczucia sięr17; w kota, brak empatii r11; wie, że kota to boli, ale nie jest w stanie nic zrobić z tą wiedzą). Jego mózg nie jest w stanie zwizualizować mu konsekwencji, że kot być może zdechnie. W nadchodzących latach psychopata nauczy się zachowywać zgodnie z panującymi zasadami życia społecznego r11; nie będzie kopał kota (a przynajmniej nie przy świadkach) i bynajmniej nie z powodu, że kot odczuwa ból, ale dlatego, że robienie krzywdy zwierzętom jest źle odbierane społecznie, co może utrudnić mu zdobywanie zaufania r18;obiektówr17; i przeszkodzić mu w ich późniejszej eksploatacji emocjonalnej i materialnej.
r6; Przestępczość nieletnich
Ten podpunkt jest ściśle związany z punktem powyższym, dzieje się tak wtedy, gdy brak wyuczenia panujących norm społecznych i nieumiejętność dostrzegania r18;jeszczer17; profitów, zysków i możliwości z dostosowywania się do nich doprowadzi małoletniego psychopatę do jawnego złamania prawa i zostania pociągniętym do konsekwencji.
r6; Naruszanie zasad zwolnienia warunkowego lub kurateli
Moim zdaniem ten punkt nie musi być brany dosłownie, ponieważ pod jego sens mogą również zostać zakwalifikowane r18;wariacjer17; na jego temat.
r18;Zwolnieniem warunkowymr17; może być np. ultimatum w pracy (r18;jak tego nie zrobisz do wtorku, to wyleciszr17smiley, a r18;kurateląr17; na przykład żona/dziewczyna, której psychopata poprzysiągł, że nie będzie więcej odwiedzał internetowych stron o niepokojących tematykach.
Generalnie chodzi tutaj o świadome łamanie narzuconych mu odgórnie warunków, najczęściej właśnie pod wpływem impulsu, braku kontroli swojego zachowania.
Cechy emocjonalne/interpersonalne
r6; Swoboda w kontaktach z innymi i powierzchowny urok.
Psychopata zazwyczaj nie ma problemu z kontaktami z innymi ludźmi, co jest spowodowane faktem, iż to r18;nie onr17; bezpośrednio takowy kontakt nawiązuje, lecz robi to r18;jego płaszczr17;, który jest ściśle dostosowany do okazji, zamierzonego celu, charakteru rozmówcy. Zdrowi ludzie przy nawiązywaniu i utrzymywaniu kontaktów często zastanawiają się jakie zrobili na drugiej osobie wrażenie, jak zostały przez nie odebrane. Skupiają się głównie na swojej osobie, psychopaci natomiast skupiają się na r18;obiekcier17;. Zastanawiają się jak zostali odebrani, ale tylko w kontekście przybliżenia się do realizacji swojego celu. Ich myśli to:
rCzy ten obiekt nabrał się, że świetnie rozumiem jego uczucia?r1;,
rCzy ten obiekt zauważył, jak wiele nas łączy pasji/podobieństw/poglądów/przeżyć?r1;,
rCzy ten obiekt uwierzył mi, że nie chcę mu zrobić krzywdy?r1;
zamiast
rCzy nie powiedziałem niczego, co mogłoby sprawić przykrość drugiej osobie?r1;
lub rCzy ta osoba zrozumiała, że mam dobre intencje?r1;.
Powierzchowny urok jest pojęciem bardzo subiektywnym i u psychopaty jego działanie opiera się na zasadzie lustrzanej r11; człowiek stara się podkreślić w sobie to, co lubi i co uważa za pozytywne, przy pierwszych kontaktach wiele o tym mówi oraz swoim zachowaniem stara się zaprezentować wszystkie najlepsze w swoim mniemaniu cechy. Psychopata natomiast jest świetnym obserwatorem i bardzo szybko wyłapuje wszystkie takie niuanse, zaczyna się zachowywać, mówić, a czasem nawet wyglądać jak obiekt, który jest jego celem. Szybko r18;przyodziewar17; cechy, które obiekt deklaruje jako pozytywne.
Błyskawicznie prowadzi to do zacieśnienia relacji psychopata-obiekt.
Stąd też właśnie wywodzą się takie sytuacje: bardzo wrażliwa na piękno sztuki kobieta szybko wchodzi w związek z równie wrażliwym, bogatym wewnętrznie mężczyzną, który jest jej bratnią duszą, bo mówi do niej pięknymi słowami, które głęboko poruszają jej emocje. On dostrzega to całe piękno tak mocno, jak ona. Po prostu obserwował i wiedział czego jej trzeba. Albo inna sytuacja r11; kobieta wychowana w patologicznym domu bardzo chce w przyszłości założyć wspaniałą rodzinę zupełnie wolną od sytuacji, jakimi przepełniony był jej dom rodzinny. Poznaje mężczyznę, który słucha ją, wspiera, płacze razem z nią i świetnie rozumie, bo sam wychował się w takim patologicznym środowisku. Ten biedny mężczyzna o niczym innym nie marzy, jak o tym, by stworzyć pełną miłości i zrozumienia rodzinę. W przypadku psychopatii, to prawdziwe dno wyglądałoby tak: pierwszy mężczyzna wcale nie był tak r18;głębokir17; i wewnętrznie poruszony pięknem sztuki (nie rozumiał jej, uważał za infantylną), a drugi mężczyzna zręcznie zmyślił historię patologii w swoim domu rodzinnym, by dać obiektowi złudne wrażenie, że przeszli przez to samo i mają wspólny cel. Psychopaci są tak niesamowicie elastyczni, w ich szafach wisi tyle r18;szytych na miarę płaszczykówr17;, że nie będzie w tym zupełnie nic dziwnego, gdyby okazało się, że to ten sam człowiek.
r6; Wyolbrzymione poczucie własnej wartości
Generalnie psychopaci mają pełną świadomość tego, że różnią się znacznie od reszty populacji. Zazwyczaj uważają to za dar, ponieważ empatię, przywiązanie, miłość i całą gamę innych uczuć wyższych, których nie są w stanie czuć, odbierają jako ludzką słabość. Z tego właśnie powodu nazywani są r18;drapieżnikamir17;. Po prostu krążą po planecie, wybierają ofiary, które w danym czasie są dla nich najlepszymi środkami do osiągnięcia celu, swoimi nieetycznymi i niemoralnymi sposobami tę ofiarę r18;pochłaniająr17; a następnie wyruszają na dalsze polowanie.
Psychopata czuje się lepszy od reszty społeczeństwa, ponieważ na każdym kroku dostrzega swoją wyższość nad innymi r11; jest dumny z tego, że potrafi tak manipulować ludźmi, że jest świetnym aktorem, że tak wspaniale rozegrał niektóre sytuacje, że potrafił tak zmyślnie kłamać, że nie odczuwa pewnych rzeczy, bo r18;uczucia są dla słabychr17;. Bardzo powszechnym zjawiskiem wśród psychopatów jest idea r18;poświęcenia jednostki dla dobra ogółur17;. Będzie on chętnie głosił przekonania, że każda wojna wymaga ofiar. Możliwe też, że usłyszysz z jego ust bardzo wiele bezdusznych wypowiedzi na temat różnego rodzaju religii, subkultur czy grup etnicznych. Będzie generalizował i sugerował rozwiązania ściśle związane z ograniczeniem podstawowych praw człowieka, nie bacząc na r18;dobror17; jednostki, ale na r18;dobror17; całego świata, np. stwierdzi, że wszyscy mieszkańcy Afryki powinni zostać natychmiast przymusowo wykastrowani, powinno się spuścić bombę atomową na Koreę Północną lub ogrodzić cały Meksyk wysokim na kilometr murem i zostawić ich samych sobie, żeby się wzajemnie pozabijali.
r6; Patologiczne kłamstwo
Psychopaci znani są w swojej finezji w kłamaniu. Robią to nie tylko dla osiągnięcia celu, ale także często chcą się sprawdzić w jakiejś sytuacji, chcą wprowadzić innych w dezorientację lub robią to dla przyjemności wyrządzenia komuś krzywdy. Czym jest patologiczne kłamstwo raczej nie muszę nikomu tłumaczyć. Zastosowane u psychopaty wygląda w ten sposób r11; psychopata złapany na kłamstwie wymyśla kolejne kłamstwo mające dowieść jego poprzedniej racji, natomiast złapany na tym ponownie dodaje kolejne i kolejne, co sprawia, iż jego opowieść nie trzyma się kupy. Przyparty do muru często po prostu ucieka, bo nie opłaca mu się marnować cennego czasu na tłumaczenia, podczas gdy może swój cel osiągnąć przy pomocy innego obiektu zaczynając z czystą kartą. Może też próbować grać na emocjach, tłumaczyć, że się pogubił, próbować podważać autentyczność dowodów lub autorytet innych, jak również odbijać piłeczkę i zamiast tłumaczenia pytać r18;nie ufasz mi?r17; lub r18;zrobiłem to w trosce o ciebier17;.
r6; Oszustwa i manipulowanie
Poprzez swoje celowe działania psychopaci skłaniają r18;obiektyr17; do konkretnych zachowań, które przyniosą im zyski.
r6; Brak poczucia winy
Jak już wiemy nie mają możliwości odczuwania wyrzutów sumienia.
r6; Płytki afekt
U psychopatów oznacza niski poziom ekspresji emocji, tj. ciężko u nich zaobserwować typowe dla normalnych ludzi fizyczne oznaki przeżywania danych emocji, spontanicznych reakcji mimicznych i gestykulacyjnych, ponieważ r18;z pustego i Salomon nie nalejer17;.
r6; Bezduszność i brak empatii
Również jest to ściśle związane z brakiem możliwości przeżywania uczuć wyższych.
r6; Brak poczucia odpowiedzialności za własne czyny
Psychopaci w związku ze swoim poczuciem wyższości nad innymi zawsze mają wrażenie, że jakakolwiek odpowiedzialność ich nie dotyczy. Za ewentualne błędy są w stanie winić tylko innych, nigdy siebie. Nie dotyczy ich refleksja na temat swojego własnego zachowania, wszelaką winę za niedogodności w jego mniemaniu ponosi r18;obiekt, który zareagował nieprawidłowor17; (czyt. czyli nie tak, jakby psychopata sobie tego życzył).
r6; Popełnianie różnego rodzaju przestępstw
Związane ściśle z działaniem impulsywnym, brakiem kontroli zachowania, empatii i poczucia winy.
r6; Wiele krótkotrwałych związków małżeńskich
Nie musi chodzić tutaj konkretnie o związki małżeńskie, ale również o jakiekolwiek relacje z kobietami. W związku z brakiem uczuć wyższych psychopata postrzega kobietę jedynie jako r18;obiekt, dzięki któremu może osiągnąć celr17;. Każda r18;relacjar17; która nie przynosi więcej zysków zostaje od razu zutylizowana, co przekłada się na takową statystykę.
Mam nadzieję, że rozwinęłam temat dosyć obrazowo, natomiast w pełni zdaję sobie sprawę, że nie został przeze mnie w pełni wyczerpany. Postaram się go dalej rozwijać w następnych postach. Bardzo dziękuję za możliwość napisania tego tekstu. Rozwijanie tego tematu jest dla mnie osobistą terapią i będę najszczęśliwsza na świecie, jeżeli będę mogła komuś pomóc. Gorąco zapraszam do pozostawienia po sobie śladu, jak również do zgłaszania uwag dotyczących tekstu, swoich osobistych doświadczeń czy spostrzeżeń. Oczywiście udzielam zgody na kopiowanie tego tekstu na mocy cytatu (czyli podania adresu mojego bloga jako źródła), jako, że tekst ten jest moją własnością intelektualną.

Link do bloga:
http://border-of-happiness.blog.pl/2016/03/20/zdemaskuj-psychopate-czyli-ogolnikowy-przeglad-behawioralny/
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Odlew ofiary
Hestia
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 32
Stały bywalec

Pomógł: 0

Data rejestracji: 02.12.16

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 20-09-2017 22:14
Dlaczego tu jesteś?

No właśnie, przede wszystkim zadaj sobie pytanie r11; dlaczego tu jesteś?

Absolutnie Cię nie oceniam, ale jeszcze kilka miesięcy temu pewnie ja sama odpowiedziałabym sobie: r18;bo wpisałam w Google JAK ŻYĆ Z PSYCHOPATĄr17;.

Jeżeli szukasz potwierdzenia, że nie jesteś sama, że to się zdarza, że pewne cechy osobowościowe u co niektórych przypadków się powtarzają r11; to wszystko tu znajdziesz. Sama rozwijałam temat, grzebałam w książkach, rozmawiałam z innymi ludźmi, wymieniałam doświadczenia, byś mogła na tym skorzystać.

Jeżeli natomiast szukasz wskazówek jak go wyleczyć, jak z nim żyć, jak go przy sobie zatrzymać, to znaczy, że jesteś właśnie mną sprzed kilku miesięcy. Zszokowaną, obolałą, niedowierzającą, mającą nadzieję, że to jakieś nieporozumienie, zły sen. Koniec końców mam dla Ciebie dobrą i złą wiadomość.

Zacznijmy od złej. Twoje niedowierzanie i szok wynikają z braku wiedzy na temat tej NIEULECZALNEJ CHOROBY PSYCHICZNEJ. Rozumiem Cię, że nie jesteś w stanie pojąć, jak ten człowiek mógł się tak zachować, jak mógł Cię tak potraktować. Pierwsze, co musisz zrozumieć, to to, że nie masz na to wpływu. Nie uleczysz go i nawet nie próbuj. Jakkolwiek to zabrzmi, ten człowiek nie ma możliwości odczuwania współczucia, miłości i troski (mimo, że się idealnie kamufluje r11; potrafi odgrywać te uczucia, ale ich nie rozumie). Po prostu nie ma w mózgu odpowiednich zębatek i łańcuchów. To tak, jakbyś kazała człowiekowi bez nóg biegać w maratonie. Jego mózg po prostu nie jest w tym kierunku wykształcony, jest wybrakowany. Hej, ja wiem, że cała reszta jest wykształcona wręcz idealnie, jest czarujący, inteligentny. Ale po prostu nie ma wyrzutów sumienia i nie potrafi kochać. Już tak zbudowany jest jego mózg, nic z tym nie zrobisz, nie naprawisz go i basta. ALE PAMIĘTAJ r11; NIE USPRAWIEDLIWIAJ GO r11; MIMO TEGO WSZYSTKIEGO ON WIE, CO JEST DOBRE, A CO ZŁE r11; TO CO ROBI, TO ŚCIEŻKA, JAKĄ SAM OBRAŁ, CHOCIAŻ NIE MUSIAŁ. Nie jesteś dla niego człowiekiem, zbiorem słabości i siły, emocji, przemyśleń, planów. Nie jesteś dla niego równorzędnym partnerem. Ba, nie jesteś dla niego żadnym partnerem. On postrzega Cię jako OBIEKT. Jesteś obiektem, który może mu się przydać lub nie. Może to i marne pocieszenie, ale jego matka/ojciec/siostra/znajomi to też OBIEKTY. Może i okazywał im r18;współczucier17; albo r18;wsparcier17;, ale tylko dlatego, że r18;to szeroko pojęte normy społeczne, które umożliwią mu dalsze korzystanie ze źródeł korzyści tych OBIEKTÓW.r17; Jeżeli jeszcze Ci się to nie mieści w głowie, pozwól, że Cię uspokoję r11; za jakiś czas (jeżeli zdecydujesz się pracować nad swoimi emocjami i poszerzać wiedzę o psychopatii/socjopatii) będziesz potrafiła mówić o tym z takim samym dystansem jak ja, wyhodujesz w sobie pogardę do niego i nie będzie Cię rozrywała czarna rozpacz na każde wspomnienie jego ciepłych, r18;kochającychr17; ramion.

Dobra wiadomość jest taka, że jeżeli nie szukasz rad jak z nim żyć (bo sama już do tego doszłaś, że to jest niemożliwe r11; lub chcesz do tego dojść), a szukasz ludzi z podobnymi doświadczeniami, szukasz wiedzy i wsparcia r11; dobrze trafiłaś. Przejdziemy przez to razem. Przerobimy to, przemielimy. Ja tu będę i Ci pomogę. Nie jestem psychologiem, może moje wsparcie nie będzie wybitnie profesjonalne, ale wiem, co pomogło mi, więc żywię nadzieję, że to pomoże też Tobie.



Powiem Ci jeszcze krótko o początku mojej przygody.

Po zakończeniu mojego związku w moje ręce trafiła książka r18;Toksyczni mężczyźnir17; Lillian Glass. Nie trafiła do mnie przypadkiem. To był mój pierwszy dzień po wyprowadzce od Glizdy, byłam w Empiku, by kupić sobie jakąś dobrą książkę dla zabicia czasu i oderwania myśli od sprawy. Znalazłam ją w dziale z książkami przygodowymi i o dziwo ta książka zapoczątkowała moją r18;przygodęr17; z tematem psychopatii/socjopatii i zmieniła moją traumę w wiedzę.

Niby wiedziałam, że z moim byłym coś było nie tak, chciałam dowiedzieć się co. Skupiłam się na rozdziale poświęconym r18;toksycznemu manipulatorowir17;, ponieważ tak właśnie klasyfikowałam Glizdę (pozwól, że tak go będę nazywać, wiem, że to niepoprawna forma, ale to określenie właśnie idealnie do niego moim zdaniem pasuje, te r18;obślizgłe, delikatne rączki, to r18;wykręcanie sięr17; od odpowiedzialności, r18;prześlizgiwanie sięr17; po konsekwencjach i słowach). Po skończonej lekturze postanowiłam przeczytać całość. Doszłam do charakterystyki ostatniego typu r11; PSYCHOPATA.

Samo czytanie było dla mnie bolesne, byłam w takim szoku, że reagowałam na każde słowo fizycznie, było mi zimno, niedobrze, bolał mnie brzuch, spociłam się jak świnka i dostałam arytmii serca.

Nie mogłam w to uwierzyć r11; ktoś opisał Glizdę w swojej książce. To raz. A dwa r11; ja, silna, podobno atrakcyjna i podobno inteligentna kobieta byłam sterowana przez człowieka z wybrakowanym mózgiem.

Potem poszło już gładko, szukałam informacji, kupowałam książki, rozmawiałam z innymi kobietami, czytałam podobne historie. Wszystkie na początku łączyło jedno r11; niedowierzanie, że ja r11; silna kobieta r11; dałam się tak zmanipulować i skrzywdzić, ŚWIADOMIE TOLEROWAŁAM PEWNE ZACHOWANIA, przesuwałam swoje granice tolerancji, szukałam usprawiedliwień i wmawiałam sobie, że to jest pomyłka. Pomyłka wynikająca z MOJEJ WINY. Amen.

Zaczerpnięte z:http://border-of-happiness.blog.pl/2016/03/15/dlaczego-tu-jestes/

Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Odlew ofiary
Hestia
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 32
Stały bywalec

Pomógł: 0

Data rejestracji: 02.12.16

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 05-10-2017 22:06
Czego spodziewać się po odejściu od psychola?
Drogie Dziewczyny, wiele z Was pyta o to, czego można spodziewać się po odejściu od psychopaty. Podzieliłabym to zagadnienie na kilka podpunktów: kłopot z podjęciem decyzji, reakcje własne, reakcje cudze. No to zaczynamy.

1. Kłopot z podjęciem decyzji. Doświadczeniem chyba wszystkich kobiet związanych z psychopatami jest potężny kłopot z podjęciem decyzji o ucieczce. Celowo nie piszę: "o zakończeniu związku". To nie jest żadne "zakończenie związku". To zresztą w ogóle nie jest związek. Chyba, że d... z batem smiley O godnym zakończeniu relacji możemy mówić tylko wtedy, kiedy obie zaangażowane w nią osoby szanują siebie nawzajem, postępują etycznie i posiadają zdolności honorowe. U psychopaty nie znajdziemy ani szacunku, ani sumienia, ani honoru. I dopiero wtedy, kiedy sobie to uświadomimy, mamy szansę się uwolnić. Musimy zrozumieć, że mamy do czynienia z WROGIEM i to ŚMIERTELNYM, a nie ze "zwykłym" pofyrtańcem (fajne słowo). Jest czymś zupełnie naturalnym, że mierzymy innych ludzi swoją miarą i szukamy u nich tego, co posiadamy sami. Jeśli więc mamy sumienie, empatię, wrażliwość i dobre serce, szukamy tego samego w każdym człowieku, nawet... w kreaturze reprezentującej sferę ciemności. Efekt jest jednak taki, że to ta ciemność nas powoli pochłania, a nie taki, że w czarnej dziurze zapala się światełko - choćbyśmy bardzo się o to starały. Czarną dziurę trzeba zostawić samej sobie, nie pomożemy jej, a ona może nas zwyczajnie zabić.

No dobra. Zdecydowałyśmy odejść. Chcemy zakomunikować o tym w sposób kulturalny, grzeczny i pełen szacunku. Wznosimy się na wyżyny empatii i chociaż to my byłyśmy kochające, wierne, wrażliwe i wyrozumiałe, a nasz "miś" nas okłamywał, zdradzał i używał przemocy, chcemy zapamiętać tylko "to, co dobre" (jeszcze nie wiemy, że w związku z psychopatą dobro jest tylko po naszej stronie, a WSZYSTKO po jego stronie jest kłamstwem), więc rozkładamy "winę" za rozstanie na dwoje, mówimy, że nie wyszło "nam", przebaczamy, dziękujemy i chcemy iść dalej swoją drogą. NO FUCKING WAY. Psychopata na wieść o tym, że chcemy odejść, wykorzysta wszystkie swoje sztuczki, żeby do tego nie dopuścić. Nie będzie go interesowało to, co my czujemy, a jedynie to, czego on CHCE. Zostaniemy tak "zbombardowane miłością", że najprawdopodobniej ulegniemy i "damy mu jeszcze jedną szansę". Jeśli już nie w nadziei na zmianę, to ze zmęczenia. Na dodatek psychomanipulacje, którym jesteśmy poddawane przez cały okres trwania związku, doprowadzają nas do stanu, w którym same już nie wiemy, co myślimy i czujemy, a co wmówił nam psychol. Wzbudzone przez niego poczucie winy trzyma nas na potężnej i grubej smyczy, z której trudno nam się zerwać. Żeby nie zwariować i nie żyć w stałym dysonansie poznawczym, zaczynamy sobie racjonalizować jego zachowanie: "a może on nie jest taki zły?" / "inni nie są wcale lepsi" / "ja też byłam nieznośna" etc.

I trwamy tak - aż do kolejnego kryzysu, który nieuchronnie nadejdzie. Wtedy znów podejmujemy decyzję o rozstaniu, jednak jest nam wówczas o wiele trudniej wcielić ją w życie, bo przecież pamiętamy jazdę, którą psychol urządził nam po pierwszej próbie uwolnienia się. Zaczynamy się bać jego reakcji i zwyczajnie nie mamy siły na ponowną ucieczkę. Podejmujemy co jakiś czas desperackie próby - w emocjach i histerii, w efekcie tylko jeszcze bardziej się raniąc i wykrwawiając, niczym sarny złapane we wnyki. Jeśli zrywamy w afekcie i w szale rodem z wenezuelskiej telenoweli, jest nam trudno traktować poważnie same siebie - widzimy wrzeszczącą, płaczącą i przeklinającą kobietę oraz stojącego obok spokojnego, zatroskanego i zdziwionego misia (psychopata uwielbia doprowadzić kogoś do takiego stanu, a potem cynicznie przyglądać się jego upadkowi). Po pewnym czasie zaczynamy bardziej wierzyć temu "spokojnemu misiowi", zapominając o tym, że to on trzyma w rękach sznurki do pociągania za nasze emocje. Uzyskawszy wcześniej do nich swobodny dostęp dzięki naszemu zaufaniu.

Jak zatem zrywać? TO NIE MA ZNACZENIA. Byle się uwolnić. Nie ma znaczenia, czy napiszesz do psychopaty list na wołowej skórze, czerpanym papierze, złotą stalówką, gęsim piórem, czy własną krwią. On i tak tym listem się podetrze i ruszy uskuteczniać swój psychopatyczny atak. Nieważne, czy na do widzenia zaprosisz go na elegancką kolację, ostatni spacer, czy na pożegnanie się z nim prześpisz. Jego będzie interesował jedynie CEL. A jest nim, owszem, zerwanie z Tobą, ale dopiero wówczas, kiedy to ON o tym zdecyduje, znajdzie "na zakładkę" nową ofiarę, a wcześniej wyeksploatuje Cię do cna. Dla pana i władcy nie do pomyślenia jest, żeby ktoś SAMODZIELNIE zdecydował o końcu znajomości z nim. To on ma rozdawać karty, w każdych okolicznościach. Nie ma zatem dobrego sposobu na zerwanie. Wypróbowałam empatyczne listy, spokojne rozmowy, zapewnienia o życzliwości i niechowaniu urazy, o zachowaniu kontaktu na płaszczyźnie przyjacielskiej / zawodowej, "ostatnie rozmowy", spotkania w celu "udzielenia odpowiedzi na tylko jedną, ogromnie go nurtującą kwestię", pomoc w stanie "zagrożenia życia", wszystko. Na bogato. Efekt? Żaden. Zawsze to samo, pretekst dowolny, tylko po to, żeby przedłużyć kontakt i rozmyć kwestię odejścia.

Kiedy ktoś stale forsuje Twoje granice, masz dwa wyjścia - ulec albo całkowicie się odciąć. Po wypróbowaniu pierwszego jakieś sto razy, warto jednak zachować konsekwencję w drugim. Powtarzam zatem: NIE MA ZNACZENIA METODA ZERWANIA. Nie łudźcie się, że jeśli będziecie odpowiednio miłe i kulturalne, cokolwiek to zmieni. Kiedy toniemy, nie ma znaczenia, jaką mamy fryzurę i czy nie wyglądamy głupio wrzeszcząc i prosząc o pomoc. Nie ma znaczenia, czy nie złamie nam się przypadkiem paznokieć, kiedy będziemy wspinać się na szalupę ratunkową. Negocjacje z morzem o "delikatne uspokojenie fal i lekkie podniesienie temperatury wody" też możemy sobie darować.

2. No dobra, decyzja podjęta, już wiemy, że po pierwsze psychopaci się nie zmieniają i lepiej nie będzie, a po drugie, że negocjacje z nimi przypominają pertraktowanie z terrorystą, który zrobi nie to, co będzie dobre "dla nas obojga", ale to, poskutkuje realizacją jego CELU. Po podjęciu decyzji kolej na zmierzenie się z własnymi emocjami i zapanowanie nad nimi.

Po pierwsze musimy sobie zdać sprawę, że przeżywana przez nas burza jest NORMALNA. To normalna reakcja na nienormalną sytuację. Zostałyśmy wykorzystane, zmanipulowane i poddane praniu mózgu. Trudno, żebyśmy czuły się fantastycznie i myślały w pełni logicznie. Mamy w głowie sałatkę z poszatkowanego własnego mózgu, w klatce piersiowej - to samo, tylko że z poszatkowanego serca, jesteśmy zrozpaczone, wyczerpane, przerażone, a tu jeszcze nie można sobie pozwolić na spokojne przeżycie żałoby, tylko trzeba walczyć. No niestety, na żałobę przyjdzie czas później, w momencie ratowania życia trzeba skupić się na jednym, podstawowym celu - ucieczce. Jesteśmy rozbitkami dryfującymi w zimnym oceanie i nasz jedyny cel, to szalupa ratunkowa. Szalupą jest świadomość, że za wszelką cenę musimy się wydostać ze związku z psycholem i skoncentrowanie na tym wszelkich naszych wysiłków - niezależnie od tego, co w danym momencie czujemy, myślimy, czy wierzymy w szczęśliwy finał walki, czy nie - PŁYNIEMY. I nie spuszczamy celu z oczu. A będą nami targały rozmaite rozkminki i sprzeczne uczucia - wściekłość, tęsknota, strach, smutek, rozpacz, ale i poczucie ulgi, wolności i nadzieja. To wszystko jest na tym etapie normalne, ważne, żeby trzymać się konsekwentnie celu i przyjąć raz na zawsze, że jeśli nie jesteśmy szczęśliwe i jeśli intuicja mówi nam "wiać", to należy jej nareszcie uwierzyć i przestać nazywać szambo perfumerią. Będzie nam trudno, ale damy radę. Nie wolno nam oskarżać się o te trudności, one nie są naszą winą, a my nie jesteśmy beznadziejne, tylko wspaniałe i odważne - zdecydowałyśmy się zawalczyć o wolność i godność, a taka walka zawsze ma wielki sens. Nie pozwólmy nikomu - także samym sobie - na podcinanie nam skrzydeł.

3. No właśnie. Psychopata, czyli mistrz podcinania skrzydeł i wbijania w poczucie winy. Na tym będzie bazował próbując nas skłonić do powrotu. Co jest ważne? Skoncentrowanie się na tym, czego MY potrzebujemy i co NAS uszczęśliwia, a nie na tym, czego chce od nas psychol. On nas chce jedynie wykorzystać i nie różni się w swoich kwiecistych gadkach od akwizytora usiłującego skłonić nas za wszelką cenę do sprzedaży wszystkiego, co mamy i kupienia za te pieniądze plastikowego gówna opakowanego w pudełko z napisem: "kiedy mnie otworzysz, spełnię wszystkie twoje marzenia". Gówno po otwarciu pudełka i zobaczeniu naszej zrozpaczonej twarzy, będzie się jeszcze głośno śmiało, po czym rzuci: "no co się gapisz? nie widzisz, że jestem gównem? Twoja wina, trzeba było mnie nie kupować, hy hy hy hy". Brrrr. Po takim doświadczeniu spokojnie zamykamy pudełko i wynosimy je do kosza. NIE PODEJMUJEMY DIALOGU Z GÓWNEM. Przepraszam, jeśli kogoś urażę, nie wnikam, co się dzieje na dnie duszy takiego osobnika (o ile ma duszę, bo DNO to na pewno ma, a nawet nim jest), opisuję stosowane przez nich metody i jedyny skuteczny sposób reakcji - czyli całkowite odcięcie. Wywoła ono oczywiście wielką furię. Będziemy skłaniane do powrotu na rozmaite sposoby.

W arsenale znajdują się:

- wiadra łez
- kosze kwiatów
- setki telefonów i smsów (umieram / schnę / ostatnia szansa / ty niegodziwa dziewczyno / nikt nie był tak okrutny / zrozumiałem swój błąd / wybacz! / nikt nie ma prawa odmówić drugiemu człowiekowi wybaczenia / po tym, ile razem przeszliśmy, tak mnie potraktowałaś?! / taka z Ciebie chrześcijanka? / tego Twoim zdaniem nauczał św. Jan Paweł II? / byłaś moją drogą do Boga, bez Ciebie zginę / moje życie nieodwołalnie straciło sens / nie wytrzymam tej pustki bez Ciebie / poświęć mi chociaż 5 minut / chciałbym się tylko godnie pożegnać / odchodzę... żegnaj... zawsze będę Cię kochał).
- wystawanie pod domem
- wystawanie pod pracą
- nagabywanie znajomych
- przesyłki pocztowe
- prezenty zostawiane na wycieraczce
- listy i inscenizacje samobójcze
- inscenizacje pt. "Zawał", "Zawał powraca", "Zawał II - ostatnie starcie"
- i wiele innych.

Co to jest? To jest ŁAMANIE PRAWA. Paragraf 190a Kodeksu Karnego, czyli stalking. Nie miłość, nie choroba, tylko przestępstwo. I według tych kategorii należy o tym wszystkim myśleć. Przestać zastanawiać się, co jeszcze mogłyśmy zrobić, czy to na pewno psychopata, czy może z nami coś nie tak. Z nami wszystko ok, a zastanawianie się nad tym, jak pomóc "misiowi" to syndrom sztokholmski, z którego dobrze się jak najszybciej wyzwolić. Psychopatę interesuje jedynie to, co mu się OPŁACI i jeśli zrozumie, że nie ma już u nas czego szukać, że jesteśmy w innym wymiarze rzeczywistości, że wybrałyśmy dobro, radość, światło, spokój, miłość, życzliwość, uczciwość i inne obce mu wartości, że chcemy to nie tylko dawać, ale i otrzymywać, że nie pozwolimy więcej na emocjonalne złodziejstwo i gwałt, po pewnym czasie odejdzie.

Odejdzie zapewne szybciej, jeśli nie będziemy mu okazywać żadnych emocji (my wrzeszczące i rozdygotane to także dla niego nagroda - czuje się ważny, że wrzeszczymy z jego powodu) i kiedy zobaczy, że żarty się skończyły, traktujemy sprawę poważnie i nie zawahamy się o siebie walczyć wszelkimi dostępnymi środkami. Jeśli facetowi zależy na opinii i pozycji społecznej (a u wielu psychopatów pozytywny wizerunek zewnętrzny to coś, w co bardzo inwestują) i zrozumie, że ujawnienie prawdy o nim może mu zaszkodzić, jest szansa, że da nam spokój. Ważne, żebyśmy były w tym konsekwentne i nie oglądały się za siebie. Naprawdę nie ma za czym. A przed nami - wiosna smiley

Zapożyczone bloga "Szczury i Wadery"
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 1 z 2 1 2 >
Skocz do Forum:
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info