Please enable / Bitte aktiviere JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]
Reklamy...
Zobacz Temat
Zdrada - portal zdradzonych | Forum dla zdradzonych i zdradzających | Zostałem zdradzony(a) - ogólne pogaduchy
Strona 2 z 2 < 1 2
Autor RE: Odlew ofiary
Hestia
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 26
Małomówny

Pomógł: 0

Data rejestracji: 02.12.16

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 10-10-2017 19:33
,Ja, psychopata.' - list, który nigdy nie powstanie.


Dziś napiszę do Ciebie list. Nie przeczytasz go nigdzie więcej, bo tak naprawdę ja nigdy takowego nie stworzę. Przecież nie będę sobie sam pracy utrudniał, demaskował się. W dodatku napisanie go dla mnie jest bezcelowe - nie ma w nim ni,, co mogłoby dać mi jakąkolwiek korzyść. Szkoda mi czasu na tą szczerość, na Ciebie.

Nigdy też nie podpiszę go ,Psychopata', bo wolę ,Na zawsze Twój', lub ,Tylko Twój'. No cóż, ani Twój, ani na zawsze, ale im dłużej tak myślisz, tym lepiej dla mnie. Nie podpiszę go też prawdziwie, bo wcale się za psychopatę nie uważam. Owszem, wiem, że jestem inny, ale dla mnie oznacza to ,lepszy'.

Patrzę na Ciebie jako na obiekt swojego eksperymentu. Nie jesteś tak żywa jak ja, z krwi i kości. Chcę, byś uwierzyła, że dobro Twoje przedkładam nad swoje, chociaż jest zupełnie odwrotnie - moje dobro jest najważniejsze, a cała reszta to zwykłe gówno. Nawet Ty, Mamo, masz obowiązek odbierać sobie od ust, by zaspokoić moje materialne pragnienia. W końcu jesteś moją matką, urodziłaś mnie i jesteś do tego zobligowana. Z zadowoleniem przyjmuję taką kolej rzeczy, że będziesz mnie kochała bez względu na moje poczynania i zachowanie - mnie się kocha najbardziej na świecie. Kropka. A Ty Tato żyj jak najdłużej i bądź zdrów, bo ktoś przecież musi zarobić na mój wymarzony samochód. Jeżeli każdego zarobionego grosza nie wydasz na mnie, to wiedz, że życzę Ci długiej i bolesnej śmierci.

Zawsze się zastanawiałem jak będzie wyglądała moja żałoba po Was. Czy może coś mnie ukłuje? Czy będę stał nad Waszymi trumnami w poczuciu odrealnienia, totalnie skupiony na sobie, napawając się brakiem swoich emocji? Może wbijając zapłakane oczy w grudki ziemi stukające o drewniane wieka będę myślami przy rzeczach bardziej istotnych, jak na przykład konieczność znalezienia nowego źródła pieniędzy i miejsca, do którego zawsze można wrócić? Czy może jednak doznam czegoś podobnego do uczucia, gdy zdycha Ci stary pies, który pałętał się między nogami od lat kilkunastu i oczy zdążyły już przywyknąć do jego widoku jako do stałego elementu umeblowania mieszkania? Nie wiem, ale póki co jesteście mi potrzebni, a myśl, że może Was zabraknąć napawa mnie niepokojem o moje jestestwo.

Jesteś dla mnie, tak samo jak każdy w moim otoczeniu, obiektem z przyczepioną do niego listą korzyści. A ja chodzę i czytam te wszystkie plusy, minusy i kalkuluję wszystkie niedogodności związane z rozpoczęciem każdej gry.

Moje życie polega na ciągłej kalkulacji, dlatego też gardzę wszystkim i wszystkimi, którzy nie są w stanie mi czegoś dać, bądź polepszyć statusu mojego istnienia.

Jeżeli już masz coś, czego chcę, to z łatwością przeczytam Cię jak książkę, bo jesteś dla mnie zwykłym frajerem, który odkrywa wszystkie swoje karty. Powiesz mi czego pragniesz, co Cię boli, a ja uformuję siebie na wzór klucza do Twojego mieszkania, z którego wyniosę wszystkie kosztowności. Wychodząc naszczam do akwarium ze złotą rybką tylko po to, by widzieć Twój ból, gdy będzie zdychać. Zapytasz: ,Czemu mi to zrobiłeś?' Bo lubię patrzeć jak świat płonie, to moje najlepsze kino.

Może nawet nie wiesz, ale nie muszę się zbytnio wysilać, by Cię prześwietlić. Wiem jakich słów potrzebujesz, jakiego dotyku, jakiej intymności. Sama będziesz chciała w to wierzyć, że jestem tak wrażliwy i kruchy, a wszystkie nasze wzloty są tak samo moimi pierwszymi razami, jak Twoimi.

Tylko jeszcze muszę Cię trochę zdezorientować, zmylić Ci szyki, poznikać i pomilczeć, bo ja przecież mam taki bałagan w głowie, zgubiłem się w tym życiu. Musisz mi pomóc, poskładać moje kawałki w jedną całość, uratować mnie. Potrzebuję Cię, bo jesteś jedyną kobietą, z którą poczułem taką więź, mam na to setki dowodów, rozumiemy się bez słów. Bratnie dusze.

Uwierzyłaś w to? Boże, jesteś taka głupia, że aż ogarnia mnie śmiech.

Potem już jestem Twoim Panem. Z zadowoleniem patrzę, jak tańczysz niczym laleczka na sznurkach i z wdzięcznością za samą moją obecność przenosisz góry i kładziesz mi wszystko u stóp. Wtedy mam to potwierdzenie, że jestem najlepszy ze wszystkich, że jestem ponadczłowiekiem.

Operuję słowami jak najlepszy chirurg. Przypiszę Ci je w formie pigułek z czachą na każdą Twoją dolegliwość, na każdy Twój ból.

Lubię słowo r18;kochamr17;, wiem co oznacza, ale to co się pod nim kryje nie jest mi znane z autopsji. Jak ktoś używa go w stosunku do innego człowieka, to znaczy, że chce, żeby mu było jak najlepiej, chce być obok niego i o niego dbać. Siła tego r18;uczuciar17; jest chyba bardzo duża w waszym świecie, bo ludzie za to słowo potrafią zabijać i umierać. Dlatego też chcę używać tego słowa w stosunku do Ciebie, bo widzę jak dobrze ono działa.

Jeżeli chodzi o empatię, to też znam definicję tego słowa. Po prostu udaję, że jest mi smutno, kiedy Tobie jest smutno. Udaję, że w mojej głowie dzieją się takie same rzeczy jak w Twojej. Tak naprawdę, to wcale mnie nie obchodzi co się dzieje w Twojej głowie - to Twoja głowa i Twoja sprawa, a ja będę Ci wciskał kity tak długo, jak mam z tego korzyść.

Nie ruszają mnie żadne rzeczy, które wywierają na Tobie wrażenie. Robisz wielkie oczy na myśl o zjawiskach pogodowych i noworodkach ssaków różnych gatunków. To żałosne. Mimo to, jak będzie mi z tym po drodze, to chętnie Ci o tym opowiem, tak samo jak o ,naszej wspólnej przyszłości' (z doświadczenia wiem, że lubisz ten zbitek słów). Będę bajał o naszym domku na wsi pomalowanym na zielono, o pięknej kwitnącej wiśni, jaka urośnie w naszym ogródku i o wszystkich leniwych letnich popołudniach, gdy będziemy w nim leżeć przytuleni na kocu w blasku zachodzącego słońca.

Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić chociażby z takiego powodu, że ja żyję tu i teraz. Myślowe podróże w czasie są dla mnie nierealne, moje życie jest podzielone na bardzo wiele krótkich, różnych od siebie etapów. Nie umiem zobaczyć siebie w perspektywie np. 10 lat. Ja potrzebuję zmian, ciągłych wyzwań, więc zamienię także Ciebie na inny obiekt i co do tego możesz być pewna.

Jedyne, co ja czuję w środku, to potrzebę dbania o samego siebie. W końcu jestem wyjątkowy. Nie hamują mnie żadne durne emocje. Muszę się sprawdzać, dowartościowywać, grać. Wolno mi więcej, niż Wam. Wolno mi wszystko. Chcę się dobrze bawić, a że poczucie humoru mam niespotykaner30; Idę po życiu jak jedyna figura na szachownicy, która może kopniakiem zrzucać inne i poruszać się w dowolnych konstelacjach. Lubię adrenalinę, ale muszę robić bardziej ryzykowne rzeczy, żeby coś poczuć. Kłamię dla zabawy, żeby zobaczyć Wasze zdezorientowanie. Lubię zamęt i chaos. Czasami jeszcze czuję złość na Was, bo chcecie mi podcinać skrzydła. Czuję obrzydzenie i zdegustowanie.

Po pewnym czasie trochę mi zbrzydnie widok Ciebie sterowanej na pilota, którego trzymam w dłoni. Uznam, że wyzwanie się skończyło. Znudziłaś mi się, nie mam już nic więcej do czytania i z Twoją pomocą już nie uda mi się sobie więcej uświadamiać, że jestem kimś wyjątkowym. Być może decyzję podejmę w ciągu jednej nocy, może nawet w ciągu jednej godziny. Może tej nocy zniknę, gdy będziesz spała, a zbudzi Cię tylko dźwięk tłuczonego szkła i zatrzaskiwanych drzwi. A może bezszelestnie zmienię target i założę konto na serwisie randkowym nie wychodząc nawet z Twojego ciepłego łóżka.

Jeżeli wybiorę pierwszą opcję, możesz być pewna, że nie zostawiłem Ciebie samej sobie. Od początku urabiałem Cię na taką ewentualność. Teraz, gdy pozostał po mnie tylko zapach na poduszce, jak grzeczna tresowana suka weźmiesz winę na siebie. Będziesz się zastanawiała co zrobiłaś źle. Przecież było nam razem tak wspaniale, taka wielka miłość nie mogła się po prostu skończyć tak, jakby się nigdy nie zaczęła. Co jest z Tobą nie tak? Nie kochałaś wystarczająco? Może się przypierdalałaś o byle co? Nie dałaś z siebie 100%? Może jesteś wariatką, chorą psychicznie kobietą, która nie zasługiwała na tak wspaniałego mężczyznę.

Gdy wybiorę drugą opcję, to dokładnie będę wiedział ile czasu mi zostało. Przestanę się Tobą interesować tak nagle, że będziesz w szoku. Oszacuję dokładnie jak wiele wytrzymasz, a po praniu mózgu wytrzymasz wystarczająco długo, bym mógł trafić na nowy, bezpieczny i ciekawy grunt. Znajdę kolejny obiekt z dobrymi referencjami, który o mnie zadba i który znów sprawi, że moje życie stanie się ciekawą grą. W tym momencie nie potrafię już udawać, że jesteś mi do czegokolwiek potrzebna. Nie mam już w tym korzyści.

Będę odpowiadał na Twoje pytania zdawkowo, będą mnie drażniły, zrobię się chamski. Powiem Ci co naprawdę o Tobie myślę. Jesteś idiotką i kretynką, nic nie potrafisz, odpierdol się ode mnie. Przez ułamek sekundy zobaczysz moją prawdziwą twarz - między zdjęciem maski ,dla Ciebie', a założeniem maski ,dla nowej kobiety'. Odchodząc obejrzę się za siebie tylko w momencie rzucania zapałki na polane benzyną Twoje życie. Dlaczego? Bo mogę.

Skoro już wiesz, że słowa są tylko słowami, pewnie zastanawiają Cię sprawy seksu między nami. Niedorzeczne jest dla Ciebie to, że taką bliskość i intymność można sfingować. Już Ci tłumaczę.

Początki były wspaniałe. Pod kontem fizycznym jestem po prostu mężczyzną. Twoja cipka była dla mnie nowością i chyba nie ma w tym nic dziwnego, że stałem jak dąb. Tylko skąd ta zmiana potem? Jakieś problemy, brak więzi, bliskości, rzadsze zbliżenia... No cóż, spowszedniałaś mi. Kratka przy Twojej cipce została zakreślona ptaszkiem (moim), więc na co liczysz? Mimo wszystko pewnie byłaś mi jeszcze do czegoś potrzebna, więc zmuszony byłem do odgrywania tych scenek zbliżeń. Było to dla mnie gorsze od zwalenia sobie, bo przy tym można jeszcze było pooglądać pornografię, a tak, to tylko Ty, Twoje nudne cycki i cała reszta, którą już znam. Robiłem to mechanicznie mając przed oczami najbardziej obrzydliwe sceny z filmów porno. Przestałaś być dla mnie bodźcem, którego ja potrzebuję by poczuć w życiu COKOLWIEK. Mój organizm mówił sam za siebie, gdy mój kolega opadał w połowie lub nawet nie chciał stanąć. To znaczyło tylko tyle, że znudziłaś mi się, zwaliłem sobie już dziś przy porno (być może kilka razy) lub po prostu mój potencjał został już wykorzystany na inną szparkę.

Teraz odchodzę od Ciebie zostawiając za sobą totalny burdel i dezorganizację. Jesteś zszokowanym wrakiem, a ja po prostu idę zacząć zabawę od nowa, z innym obiektem.

Mimo wszystko wiedz jedno - lubię czasami wracać. Minie pół roku, czasami rok, może pięć lat, jest opcja, że za ten czas zapukam cichutko do Twoich drzwi. Zrobię to, bo staniesz się na nowo wyzwaniem, co więcej o podwójnym poziomie trudności. Będę chciał sprawdzić, czy po tym wszystkim, co Ci zrobiłem będę w stanie jeszcze raz zamydlić Ci oczy i kolejny raz dla zabawy roztrzaskać Twoje życie w drobny mak. Czy zostawisz dla mnie swojego chłopaka/męża? Czy tak bardzo odbiłem się na Twoim życiu?

A Ty wpuścisz mnie z powrotem w siebie żywiąc nadzieję na wyjaśnienie dawnych nieporozumień. Będziesz chciała zrozumieć co się stało, po czyjej stronie leżała wina. Gdy Cię zapewnię, że się zmieniłem, przywołasz sobie te wszystkie wspomnienia i pierwsze razy związane z nami dodając do nich szczęśliwe i piękne zakończenie. To moment, w którym zaczynam nową grę.

Czy naprawdę wgryzłem się aż tak dobrze w Twoją duszę?

Kocham, tęsknię, szaleję i odliczam sekundy

Na zawsze tylko Twój - ....



http://border-of-happiness.blog.pl/2016/04/01/ja-psychopata-list-ktory-nigdy-nie-powstanie/
Edytowane przez hurricane dnia 10-10-2017 21:47
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor
RE: Odlew ofiary
Wścibski Gość
Nadistota

Avatar Użytkownika

Postów: Bardzo dużo
Data rejestracji: Od zawsze
Dodane dnia 19-10-2017 07:12
Reklama
Góra http://www.zdradzeni.info/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Odlew ofiary
Hestia
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 26
Małomówny

Pomógł: 0

Data rejestracji: 02.12.16

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 14-10-2017 13:02
Czym grozi nie uciekanie i zawracanie.

Masz wrażenie, że stale przeżywasz jakieś koszmarne deja vu. Ta sama niepewna codzienność, z nim na planie głównym. Wspólna poranna kawa i stale powracające myśli: dokąd on pójdzie, co zrobi, gdy zamknie za sobą drzwi, czy wróci dzisiaj, czy też napisze, że ma dużo pracy.
- większy ból

Nie uciekając ranisz siebie, a zawracając, ranisz siebie po raz kolejny. Grzebiesz się w bagienku i taka utytłana nie dostrzegasz źródła swojego bólu, rozpruwasz siebie tylko po to, bo on chce(?) ciebie czasami mieć na wymianę z innymi lub jako ropiekunkęr1; domowego ogniska, tak aby miał gdzie wracać (ciepła strawa, ciepłe kapcie, ciepłe łóżko, ciepłe ciało obok) . Ból rośnie wraz z oczekiwaniem, tak naprawdę na niewiadomo co.

Na półkach w sklepie można znaleźć coś, co nazywa się rGulasz w sosie własnymr1;. Kiedyś czułam się podobnie, jak taki rgulaszr1; właśnie i na dodatek w konserwie.
- te same obietnice (składane wszystkim kobietom)

Nie oszukuj się. On każdej mówi podobne słowa, składa podobne przyrzeczenia, których nigdy nie dotrzymuje. Ale należy mu się nagroda za pomysłowość i fantazję w tworzeniu wciąż nowych obiecanek, zaklęć, przysiąg. Te obietnice to nic innego, jak manipulacja, bo dzięki nim jesteś stale dostępna, stale czekasz i stale masz wrażenie, że jesteś najważniejsza w jego życiu. I trwasz nieprzerwanie na posterunku, wpatrujesz się w telefon i czekasz, na jego słowo, na jego dotyk, na jego niespełnianie danych obietnicr30; byleby tylko był, chociaż na chwilę,r30; ale czy wiesz, że jeśli on się pojawi rw przelocier1;, to tylko po to, żeby sprawdzić, czy jesteś grzeczna i posłusznie czekasz?
- rbrunetki, blondynkir30; ja wszystkie was dziewczynkir30;r1;, czyli haremowy śpiew niewiernego

Tu zawsze pojawia się pytanie rile?r1;

Ile zdrad jesteś jeszcze w stanie znieść, wybaczyć, rzrozumiećr1;. Ile kobiet we wszystkich odcieniach koloru włosów, tobie podobnych i niepodobnych, chcesz uczynić swoimi wrogami. Z iloma kobietami jeszcze chcesz konkurować, startować w zawodach, w których jedynym rzwycięzcąr1; jest on?

Ile jeszcze czasu potrzebujesz, abyr30; odejść?
- jeszcze większa pogarda do siebie

Znów pojawi się pogarda, najpierw skierowana do niego, a potem uświadomisz sobie, że ma ona swoje źródło w tobie. Czujesz ponad to wściekłość na siebie, bo kolejny raz zawracając, pozwoliłaś sobie na bicie pokłonów w jego kierunku.
- ponowna utrata szacunku i godności

To jak łamanie własnego kręgosłupa. Musisz uświadomić sobie, że dla niego jesteś jedynie pogotowiem seksualnym na wypadek, gdyby inna miała rglobusar1; lub coś innego. Jesteś jego zapełniaczem czasu, ale tylko wtedy, gdy on chce i gdy nie wie, czym/kim ten czas zapełnić. Być może jesteś też matką jego dzieci, o które według niego to ty powinnaś się głównie troszczyć, bo jesteśr30; matką. Jesteś też od sprzątania, prasowania, gotowania (zazwyczaj jego ulubionych potraw). Jesteś od załatwiania spraw niemożliwych i innych wszelakich: rachunków, kredytów, umów, remontów, zakupów,r30; a masz być podczas wykonywania tych czynności zawsze radosna i masz czuć się spełniona, jako matka, żona, czy też kochanka (właściwe podkreślić). A przy okazji tej wyliczankir30; zauważyłaś ile rzeczy potrafisz zrobić sama?!
- kolejny zawód, rozczarowanie

Jesteś mistrzynią kręcenia serialu, a ilość odcinków jest wciąż tobie nieznana. W zależności ile razy zawrócisz, tyle będzie sezonów kolejnych odcinków. Z czasem zauważysz, że wszystkie epizody w serii będą takie same. Stwierdzisz, że ta powtarzalność jest wyczerpująca i męcząca dla widza, czyli dla ciebie. Ale masz wciąż nadzieję na jakiś zwrot w akcji.

Nakręcasz kolejny film z nadzieją na Oskara. Ale niestety, nie będziesz miała okazji podziękowania za statuetkę mamie, siostrze, psu, kotu i pokojowi na świecie, bo już po pierwszych odcinkach jego kolejnego, wielkiego Come-back, odkrywasz, że treść jest niczym z taniego romansidła. On zjawia się i wyznaje po raz kolejny swoją Miłość, próbuje przekonać ciebie, że liczysz się tylko ty, że żadna inna nie daje mu tego, co ty, że jesteś jedyna(!?), wyjątkowa, piękna, mądra,r30; że świetnie gotujesz, parzysz najlepszą kawę, a takiego rosołu i karkówki żadna inna mu nie robi, nawet o lodach na deser pamiętasz. No właśnie lody! bo ten cudowny seks,r30; tylko z tobą ma takie doznaniar30;

Jesteś po prostu w każdym miejscu cudowna i w kuchni, i w sypialni. Zapewniasz mu pełen wachlarz doznań, i tych z rozkoszą podniebienia związanych, jak i tych innychr30; podniebnych (częstor30; z podniebieniem także związanych).

A potem poranna kawa (wg niego ta najlepsza!) i wychodzi. Po kilku dniach pisze krótkiego SMSa, że było cudownie, że kocha, żer30;
- podeptane nadzieje i marzenia

On zrobił wszystko, aby rozbudzić twoje marzenia o nim samym, abyś miała nadziejęr30;, wiedząc, że nic tobie nie jest w stanie dać. Pozwolił na to, abyś ty rozłożyła przed nim dywan utkany z marzeń. Myślałaś wtedy, że będzie po nim stąpał lekko, tak, aby niczego brutalnie nie zadeptać.

(rWięc ci rzuciłem marzenia pod stopy, Stąpaj ostrożnie, stąpasz po marzeniachr1; W. B.Yeats)

Czy, leżąc przy nim nago, pragnęłaś rozebrać się dla niego jeszcze bardziej? Nie wstydź się, ja też miałam ciągłe wrażenie, że odziana w NIC, wciąż jestem za bardzo ubrana. Rozebrałam się więc jeszcze bardziej, a on pozwolił mi sięr30; przeziębić.

(rPrzy nim zawsze chciałam rozebrać się jeszcze bardziej.r1; J. L. Wiśniewski, rProśbar1; R.Wojaczek)
- stały i systematyczny lifting blizn, przy jednoczesnym pojawianiu się nowych

Wraz z utratą szacunku, godności, honoru, poczucia stabilizacji, spokoju, bezpieczeństwa,r30; zachwianiem po raz kolejny podstawowymi zasadami moralności, przyzwoitości, zwykłej ludzkiej poprawności zachowańr30; dostajesz klapsy, uderzenia, których ślady na zawsze pozostaną w tobie. Im więcej tych szturchnięć, tym więcej znamion na resztę życia.

Gdy uda się tobie uciec wystarczająco daleko, to będąc na zusowskiej emeryturze, siedząc w bujanym fotelu, będziesz oglądała we wspomnieniach te blizny, opowiadając jednocześnie wnukomr30; jak to kiedyś babcia kochała, zaczynając swoją opowieść słowamir30; za moich czasówr30;
- większy dół

Pamiętasz zabawy w piaskownicy? Lubiłaś kopać doły? Ja uwielbiałam! Nie wiedziałam wtedy, że kiedyś nabiorą one dla mnie innego sensu i znaczenia.

W ramach rwspólnych zabawr1; z nim dostajesz od niego łopatkę, którą wykopujesz sobie sama(!) najpierw grajdołek, a wraz z rpogłębianiemr1; znajomości, coraz większy dół. Stopniowo pogrążasz się coraz bardziej, coraz mniej widzisz, coraz mniej możesz, jest coraz ciaśniej, jesteś coraz bardziej ograniczona w działaniach i możliwościach. Jeśli natychmiast nie zaczniesz się gramolić do góry, zasypując jednocześnie wcale nie zabawny dół, zostaniesz wchłonięta i zamiast stać się super babką, staniesz się babkąr30; piaskową.
- większe wypalenie, większa utrata energii życiowej,

Dopada ciebie utrata chęci na jakiekolwiek COŚ. Pracowałaś, jak elektrownia atomowa na największych obrotach dla niego(!), aż do całkowitego wypalenia, całkowitego rozszczepienia jąder (nie jego, a szkoda!) atomu. Oddałaś ciepło, entuzjazm, radość, witalność, werwę, szał, ogień, zapał, żarliwość, gorliwośćr30; wszystko, co może być energią napędową życia.

Popatrz w siebier30; masz wielką wypaloną dziurę i wypalone paliwo. Najwyższy więc czas na poszukiwania nowych bezpiecznych(!) źródeł energii (niekoniecznie od razu w innych ramionach, najpierw TY musisz dojść do ładu ze sobą).
- gorączka, bezsenność, dreszcze, wymioty, zasłabnięcia

Cierpisz stale na bezsenność, bo stale myślisz o nim. Nie o sobie! Jeśli uda się tobie w końcu zasnąć budzisz się z gorączką duszy (a czasem i ciała), pot sprawia, że masz dreszcze. Nie możesz jeść, ale możesz wymiotować i wymiotujeszr30; Skoro nie jesz, zdarza ci się zasłabnąć. Zsuwasz się więc powoli z łóżka, żeby na wszelki wypadekr30; wpaść do niego z powrotem, bez nabijania guza.

Jeśli ktoś powiedział tobie, że jesteś chora, bor30; wahasz się, bo masz wątpliwości, to uwierz temu komuś, mówi prawdę. Jesteś chora!
- złość na siebie, na świat, na dziecko, na szczęśliwych ludzi

Masz w sobie tyle złości, że musisz w końcu gdzieś eksplodować. Nie szukasz bezpiecznego miejsca na rodpalenier1; tej bomby, tylko wybuchasz gdzie popadnie. Tym sposobem dostaje się twoim dzieciomr30; za bałagan w pokoju, za czwórkę w szkole, za umorusane ubranie i podarte portaski, za wylany sok,r30; za cokolwiek. Wybuchasz w kilkuosobowej kolejce do kasy, kopiesz w oponę swoje auto, bo nagle postanowiło nie odpalić. Czepiasz się koleżanki przy sąsiednim biurku, burczysz pod nosem na wszystkich, zwłaszcza na tychr30; uśmiechniętych. Walczysz z całym światem, zamiast zawalczyć o siebie.
- stracony bezpowrotnie czas

Ile czasu przesiedziałaś przy telefonie, przy komputerze, czekając? Czekałaś ubrana i rozebrana, rano i wieczorem, w pracy i po pracy, w dzień i w nocy, latem i zimą. Czekałaś z gorącą kolacją, która w czasie twojego czekania stawała się zimna. Czekałaś z biletami do kina, kręgielni,r30; które w końcu oddawałaś koleżance, bo sięr30; nie doczekałaś. Czekałaś, bo obiecał przyjść, bo obiecał sprawdzić akumulator w twoim samochodzie i naprawić ten cholerny kran. Nie przyszedł, nie sprawdził, nie naprawiłr30; Kolację wyrzuciłaś, bo nie możesz przecież jeść, ale za to zwymiotowałaś, to akurat możesz. Film widziała koleżanka, nie poturlałaś kul w kręgielni, jedynie on rpoturlałr1; tobą, a cieknący kran przypomina tobie, kropla za kroplą, że ktoś miał przyjść.

Czekałaś na niego i nie zrobiłaś w tym czasie nic dla siebie. Tą bezczynność nie myl z odpoczynkiem. Jesteś bardziej zmęczona niż kiedykolwiek.
- poczucie bycia ofiarą

Dociera do ciebie, że jesteś jego ofiarąr30; i ofiarą losu. A wszystko sama sobie zrobiłaś, bo byłaś ofiarna. Złożyłaś ofiarę ze wszystkiego, co miałaś do zaoferowania, rzuciłaś całą swoją wartość w ramiona kogoś, kto zupełnie nie zdawał sobie sprawy, co otrzymujer30; w ofierze. Twoja ofiarność nie została zauważona i doceniona.

Zapamiętaj, że nie istnieją ani sezonowe, ani żadne inne obniżki rcenr1; na siebie. A ofiarność nie myl z robieniem z siebie ofiary.
- brak kontaktu z rzeczywistością

Tracisz poczucie czasu i rzeczywistości. Nie interesują ciebie inni, ich sprawy, ich problemy, a już na pewno ich radości. Nie wiesz, jaki jest dzień tygodnia. Jest ci wszystko jedno, jaka jest pogoda za oknem, bo i tak nic nie czujesz, nie widzisz, nie słyszysz. Zapomniałaś, że dzisiaj urodziny ma twoje dziecko. Gdyby wybuchła III wojna światowa, z pewnością byś tego nie zauważyła. Przemarsz wojsk pod twoimi oknami nie zrobiłby na tobie żadnego wrażenia. Siedzisz w swoim kątku i zastanawiasz się, gdzie jesteś i po co. Masz oczywiście przy sobie telefon, bo może zadzwoni.
- smutek

Ogarnia ciebie tak wielki smutek, że na inne emocje brakuje już miejsca. Jesteś jednym wielkim, głębokim Smutkiem. Wszystko jest smutne, a najbardziejr30; uśmiechnięci ludzie wokół ciebie. Zastanawiasz się, co oni robią. Zapomniałaś, czym jest szczery i radosny śmiech. Twoje mięśnie twarzy zostały unieruchomione. Twoje kąciki ust opadłyr30; nie dodaje to niestety tobie uroku, co powoduje, że patrząc w lustro stajesz się jeszcze bardziej smutna.
- bezsilność

Przebywając dłużej w Psychofagowie zostajesz pozbawiona sił na cokolwiek.

Jesteś na rwyr1;, czylir30; wyssana, wypalona, wyniszczona, wygłodniała, wychłodzona, wychudzona, wymiętolonar30;

A dodatkowo czujesz, że jesteś też na rbezr1;, czyli bezradna, beznadziejna, bezwolna, bezużyteczna, beznamiętna, bezimienna, bezmyślna, bezmózgowa, bezsensownar30; i bez perspektyw na lepsze(go).
- pogorszenie się stanu na wiosnę

Wiosna tylko pogłębia wszystko to, przed czym chcesz uciekać. Ludzie wylegają na ulice, kręcą się po parku i wydaje ci się, że wszyscy dookoła ciebie czują rchemięr1;, tylko ty jesteś odmieńcem, roztworem obojętnym. Nie zachodzą w tobie żadne, pożądane zwłaszcza na wiosnę, reakcje chemiczne, bo nie masz obok siebie drugiego odczynnika. Twój odczynnik, o którym myślałaś, że jestr30; zachodzi w reakcję z kimś innym. Do ciebie wpadnie rna reakcjęr1; potemr30;
- problemy w pracy

Szef się czepia? Inni wykazują, udawane lub nie, zainteresowanie twoim kiepskim wyglądem, odwróconymi w uśmiechu ustami. Pytają dlaczego jesteś taka, jaką kiedyś nie byłaś. Chcą wiedzieć, jedni po to, żeby pomóc, a inni, żeby poplotkować przy kawie. Czekają na twoją odpowiedź, a Tobie wtedy szklą się oczy, chowasz się za segregatorami i monitorem. W końcu wystukujesz adres: http://uciekamydoprzodu.blog.pl/ i zaczynasz pisaćr30; czyli zaczynasz UCIEKAĆ.

http://uciekamydoprzodu.blog.pl/czym-grozi-nieuciekanie-i-zawracanie/
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 2 z 2 < 1 2
Skocz do Forum:
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info