Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 2 zobacz kto)
~ Mazuta
~ Zahira

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 45
Użytkownicy Online: Mazuta, Zahira

Zarejestrowanch Uzytkowników: 12,726
Najnowszy Użytkownik: Zahira
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Twoje miejsce
Reklamy...
Fobiczka
Zdradzony przez partnerkę/dziewczynęWitam.
Pragnę opisać mój przypadek, być może opinie i komentarze pozwolą mi poukładać myśli.

Partnerka z którą byłem dwa lata, mieszkałem niecały rok. Poznaliśmy się na forum dla osób z fobią społeczną. Mimo, że nie posiadam zaawansowanych przypadków fobii, nie przepadam za towarzystwem. Wynika to z bycia oszukiwanym, okłamywanym i zdradzanym.

Gdy poznałem moją byłą partnerkę, była ona wniebowzięta. Naprawdę czuła i troskliwa. Tolerancyjna i wyrozumiała. Byłem jej pierwszym partnerem i chyba jedynym mężczyzną, który okazał zainteresowanie. Fobie skutecznie przeszkadzała jej w znajomościach.
Mimo, że jestem strasznie nieufnym człowiekiem, uznałem, że po tylu miesiącach nie można udawać i pewne potknięcia byłoby widać i czuć. Podzielaliśmy wspólne poglądy i zainteresowania. Wzajemnie chcieliśmy się wspierać. Zarówno ona mnie, a ja ją. Było krucho u nas z finansami. Niemal przez miesiąc byliśmy skazani na makaron z sosem i wodę.
Jej słowa zawsze brzmiały, że byłaby ze mną nawet pod mostem.
Znalazłem dobrze płatną pracę i zamieszkaliśmy wspólnie.
Związek zaczął się obracać wokół jej dolegliwości zawrotu głowy, nerwów związanych z pracą, którą jej znalazłem (4h pracy co drugi dzień, praca mająca na celu nieco dorobić do mieszkania).
Wspierałem ją jak tylko mogłem, wstając z nią, odprowadzając, szykując posiłek. Robiłem to z radością.

Miała on wady, oczywiście, ślepy nie jestem. Jednak nie wymagałem od niej wszystkiego. Wierzyłem, że po prostu dojrzeje do obowiązków rodzinnych. Miała dwadzieścia lat, więc nie oczekiwałem cudów. Oboje uczyliśmy się żyć na swoim krok po krok.

Sytuacja zaczęła się psuć gdy kończyły się nam pieniądze. Szukałem kontraktu, aby zarobić pieniądze. Niestety, nie zawsze to się udaje. Nerwy powodowały u niej spięcia, a moje próby załagadzania sytuacji kończyły się jej pretensjami. Wiem, że w międzyczasie powróciła na forum dla fobików.

Poznała tam osobę, z którą chciała się spotkać. Oczywiście zareagowałem mówiąc, że nie życzę sobie takich znajomości. Ewentualnie chciałem jej w takim spotkaniu towarzyszyć. Już w tedy poczułem się dotknięty. Jednak wiadomo nam obojgu było, że jestem osobą strasznie zazdrosną. Nie muszę wspominać ile pretensji to wytworzyło i nauk jak to powinienem być bardziej otwarty na ludzi. Wcześniej to nie stanowiło problemu.

Wiem, że do spotkania doszło. Spacer po mieście. Godzina i powrót do domu. Opowiedziała mi wszystko mówić, że chłopak ma też problemy z fobią i takie spotkania pomagają w zwalczaniu strachu. Nie miałem powodów jej nie wierzyć, zwłaszcza że do tego czasu naprawdę traktowała mnie z uczuciem. Tej znajomości nie kontynuowała.

Z czasem jednak wzrosło jej zainteresowanie grami sieciowymi, multiplayer. Counterstrike aby być precyzyjnym. Zrobiła się bardziej zadziorna i wykazywała buntownicze zachowanie. Wręcz to co wcześniej nią wzdrygało, teraz ją podniecało.
W nasze rozmowy zaczęła wchodzić rutyna. Słyszałem z jej głosu, że nie ma ochoty na rozmowę jak kiedyś. Mniejszy entuzjazm. Tłumaczyła to późnymi porami snu.
I tak przez dwa tygodnie.
Oczywiście zmartwiony starałem się ją wspierać, wysłuchać.
W pewnym momencie oznajmiła mi, że w okresie gdy mieliśmy problemy finansowe straciła do mnie szacunek.
Mimo, że mieliśmy zasadę rozmawiać o wszystkim co w nas się nie podobało by znaleźć kompromis i rozwiązanie, właśnie kilka miesięcy po wszystkim dowiaduję, że straciła szacunek. Chciała dzień przerwy w rozmowach do namysłu.

Często sobie mówiłem, że to wszystko przejściowe, może po prostu chciała odskoczni od rutyny spokojnego związku, ale wiedziałem że coś jest na rzeczy.
Gdy poznawaliśmy się, mieliśmy zasadę, że oboje możemy przeglądać swoje konta forum, pocztę, telefony. Nic nie mieliśmy do ukrycia. Czułem, że tak właśnie jest i nigdy jej nie sprawdzałem. Ona nie sprawdzała mnie. Tym razem jednak nie wytrzymałem i przejrzałem jej pocztę z forum.

Rozmawiała niedwuznacznie o chęci przeżycia seksualnych przygód z jakimś użytkownikiem forum, z którym zaczęła grać w Counterstrike. I tak od kilku tygodni, do 4:00 w nocy. Stąd nieprzespane noce.
Oczywiście wymiana zdjęć itd.

Zebrało mi się na wymioty, natychmiast to zamknąłem. Przewracało mi się gardle. Oznajmiłem, że nie chcę mieć z nią nic do czynienia.

Kilka dni później oznajmiała mi, że czuje się jak dziwka, że przeprasza. Planowała rozstanie, ale nie w taki sposób itd.
Nadal tylko ona, ona, ona.

Wiem, że nie jestem niekończącą się fabryką zabawy i urozmaicenia czasu, namiętnym Harlequinem prze całą dobę. Jednak moje starania i szczera miłość, po dwóch latach zostały zdeptane przez osobę, która tak tej miłości pragnęła i była taka szczęśliwa gdy ją otrzymała.
Dbałem o nią jak tylko potrafiłem, bez popadania w skrajność i zapominaniu o sobie.

Przerażające jest dla mnie jak po kilu latach może się dziewczynie w głowie przestawić tok myślenia o sto osiemdziesiąt stopni.
W związek ten włożyłem całe moje serce. Nie była to pierwsza jaką poznałem, miałem porównanie. Nie było to z mojej strony zauroczenie, bo nawet teraz wspominam czule chwile z nią spędzone. Jednak zdrada przekreśla u mnie wszystko. Taki człowiek dla mnie nie istnieje, jednak przeraża mnie perfidia.

Komentarze
Strona 1 z 6 1 2 3 4 > >>
pit dnia kwiecień 24 2016 22:16:13
Byłem jej pierwszym partnerem i chyba jedynym mężczyzną, który okazał zainteresowanie. Fobie skutecznie przeszkadzała jej w znajomościach.

Zostałeś prawdopodobnie "narzędziem" w rehabilitacji i leczeniu fobii.
Teraz po części ona pragnie większych kontaktów z innymi ludźmi, możliwe że seksualnych też w końcu poza przyjemnością to najlepszy sposób na odreagowanie.

Podwykonawca dnia kwiecień 24 2016 23:01:58
Dziewczyna miała niezłą sytuację. Ojciec alkoholik od którego uciekła rodzina, przemoc domowa, bieda. Patologia (jej ojciec miał pierwsze dziecko z jej ciotką). Kompleks ojca, fobia społeczna. Zawroty głowy, mdłości przez cały rok. Bieganie do łazienki przez jakieś refluksy.
Wszytko oczywiście pewnie ustało gdy zniknął powód nerwów, ja.

Można było z nią porozmawiać poważnie na wiele tematów. Rozważać wiele alternatyw. Podzielała moje zdanie o zdradzie, kłamstwie i oszustwie. Sama zresztą podkreślała, że oszustwo i kłamstwo jest czymś czego nie toleruje. O ironio.

Nie twierdzę, że byłem w związku idealny, nikt nie jest. Jednak chciałem słuchać jej zdania, rozważyć je i wspólnie szukać kompromisów o ile by takie zaistniały. Przez znamienitą część związku nie słyszałem niczego co by jej przeszkadzało. Wręcz była wniebowzięta jak to pisałem.
Gdy pojawiały się problemy, milczałem by przemyśleć. Ona odbierała to jako nie dzielenie się emocjami, jednak wytłumaczyłem jej, że tak reaguję na problemy. Przemyślam je, konsultuję z nią i podejmuję działanie. Pretensje nadal o to słyszałem, pomimo wyjaśnień.

Mimo wszystko kochałem ją, wierzyłem i ufałem. Najmocniej w całym moim życiu.
Na myśl o poznaniu innej kobiety przechodzi mnie dreszcz. Strach, że moja ocena dziewczyn jest taka mylna. Nawet ktoś, kogo uważałem za niezdolną do takiego czynu jak zdrada, zdradził. Ktoś kto mówił przez cały czas o zaufaniu, uczciwości i miłości, depcze własne słowa od tak, ponieważ odwidziało jej się coś.

Straszne jak pamięta i myśli się o mniemanych krzywdach, które ją dotyczą. Nie pamięta się o wszystkim tym co zrobiło się przez okres związku dla partnera/partnerki, ponieważ to "takie oczywiste i normalne, że nie warto o tym pamiętać."

Chwila, kaprys, potrzeba czegoś innego. Przekreślić wszystko, zdeptać i zapomnieć. Przeraża mnie to, że jednego dnia czujesz, że masz wszystko i wierzysz, że oboje jesteście szczęśliwi. Nic nie zapowiada nieszczęścia. Drugiego dnia dowiadujesz się, że coś z Tobą było nie tak (według niej) i to musi być koniec bo nie warto pracować nad związkiem. Lepiej skakać z kwiatka na kwiatek, na gotowe.

rekonstrukcja dnia kwiecień 25 2016 00:12:09
Podwykonawca, masz jakieś problemy ze sobą ( fobia społeczna ) i myślałeś , że na te bolączki wyleczy ktoś , kto sam ma swoje problemy ? Ja rozumiem, że to pokusa, bo na pierwszy rzut oka jest nadzieja, że będzie bezpiecznie, bo taka osoba równie rozpaczliwie się w Ciebie wczepi, jak Ty w nią. Ale to tak nie działa. Ta dziewczyna ucieka, kiedy robi się miło i bezpiecznie, bo tego ją życie nauczyło, że jak przez chwilę jest dobrze, to lepiej spieprzać , ponieważ zaraz jakiś grom z nieba spadnie.

To nie jest tak, że jak coś jest ułomne, to będzie siedziało na dupie i każdego dnia okazywało wdzięczność za uwagę i opiekę. Ułomne nie daje żadnej gwarancji, bo i jak niby ? Po gruźliku spodziewasz się świeżego oddechu ?

Ramirez dnia kwiecień 25 2016 00:39:56
W pewnym momencie oznajmiła mi, że w okresie gdy mieliśmy problemy finansowe straciła do mnie szacunek.


Takie coś jest powszechne i wynika z mocno rozwiniętej podświadomości dziewczyny.
Musisz przyjąć do wiadomości, że dziewczyny są inne od nas, facetów - mają często inaczej poustawiane priorytety potrzeb.
Ty, masz być dla niej siłą i opoką, na której może się opierać i na którą może zawsze liczyć.

Na początku, było fajnie, zauroczenie, wspólne życie - a potem zafundowałeś jej to samo, przed czym uciekała - i przed czym sam uciekasz: przed niepewnością jutra.

Kobieta bardzo często ocenia swojego partnera nie przez jego urodę, ale przez to, co on jej może sobą zaoferować: pozycję społeczną, bogaty status społeczny, poczucie bezpieczeństwa, zaradność życiową i siłę, dominację, opiekę, dziecko i opiekę nad nią. To co wymieniłem, dość często definiuje wierność i miłość kobiety.

Wiesz, czego nie mogłeś jej zaoferować?
- pozycja społeczna: bezrobotny;
- bogaty status społeczny: makaron;
- poczucie bezpieczeństwa: nie ma, więc włożyła spodnie, by poszukać męskiej siły w CounterStrike smiley
- zaradność i siłę: jak wyżej, przy czym sam mając tę fobię, cierpisz na deficyt siły i brak poczucia bezpieczeństwa;
- dominację: brak, pozwoliłeś, by poszła na spacer z innym samcem;
- opiekę: jak wyżej;
- dziecko: na razie nie dotyczy, bo powyższe czynniki dające szczęście i poczucie bezpieczeństwa kobiecie, nie zostały spełnione.

Sam więc widzisz, że takich mężczyzn każda kobieta po jakimś czasie znienawidzi swoją podświadomością - i tak jak szczerze powiedziała nasza bohaterka: straciła do Ciebie szacunek.

Teraz przynajmniej poznałeś, jakie są męskie cele i wyznaczniki życiowe - czyli jakie męskie warunki siły trzeba spełniać, by zasługiwać na dziewczynę z mocno rozwiniętą podświadomością, poszukującą poczucia bezpieczeństwa w życiu, jakie dać może tylko zaradny i silny facet.

Oczywiście - gdy już wiesz, co jest problemem, to możesz to zmienić. Możesz zacząć rozwijać się: umiejętności zawodowe i dobrze płatna praca, lub własna działalność gospodarcza (dla odwaznych smiley), możesz pracować nad sobą i swoją siłą, zapisz się do sekcji sportowej, zacznij chodzić na jakieś Aikido, Karate, Judo - bo to pozwoli Ci nauczyć panować nad stresem wobec trudności (tu, przeciwnik, który zadaje ból).

I nauka na koniec: jeśli nie jesteś sam ze sobą szczęśliwy, każda kobieta ucieknie od Ciebie, bowiem tylko gdy potrafisz być zadowolony z siebie, promieniujesz szczęściem, pewnością siebie, siłą i działaniem - a to kochają kobiety. Nie wyznaczaj więc poczucia własnego szczęścia posiadaniem kobiety - bo takie podejście uczyni Cię jeszcze bardziej nieszczęśliwym. Kobieta ma być wyłącznie dodatkiem do naszego szczęśliwego życia.

Zaczniesz żyć pewnie i szczęśliwie, a sam przekonasz się, że nagle będzie Ci dużo łatwiej z kobietami, zaczniesz je do siebie przyciągać, jako szczególne i wyjątkowe w świecie dobro dobro. Teraz promieniujesz wkoło podświadomą informacją nadawaną na zewnątrz: nie jestem szczęśliwy, nie jestem silny, mam fobię społeczną, boję się ludzi, jestem słaby, jestem bezrobotny i nie radzę sobie.

Gdy kobieta to odbierze, a ma do tego swoją nad wyraz ładnie rozwiniętą podświadomość - to Ci zwieje, bo uzna, że chcesz i ją uczynić słabą, bezbronną, pozbawioną godnego statusu dla jej urody i walorów. Cóż więc się dziwić, że masz taki problem, ale i naukę, że warto zacząć pracować nad sobą, by się pozytywnie zmieniać, powoli, ale zmieniać ku lepszemu.
I nie wiń jej za szczerość - bo to zaleta jest.

Deleted_User dnia kwiecień 25 2016 07:30:06
Przychylam się do zdania Rekonstrukcji. Samemu będąc z niezłymi problemami emocjonalnymi znalazłeś miłość jako lekarstwo. I to z drugą poszarpaną osobą. Fobie i nerwice lękowe z powietrza się nie biorą. Bladego pojęcia nie mam jakie są przyczyny Twoich fobii. Nie napisałeś o tym kompletnie niczego.
Trochę podałeś informacji o dziewczynie i jej rodzinie. Pochodzenie z patologicznej rodziny pozostawia trwały ślad na psychice. Nie są to rzeczy łatwe i przyjemne, tym bardziej sama miłość nie może ponaprawiać tego co bardzo głęboko się zakorzeniło. Możesz poczytać o dda, did, zaburzeniach osobowości. Wszystko dotyczy Twojej dziewczyny. I wszystko bez wyjątku leczy się latami u naprawdę dobrych psychiatrów i psychologów, fora tematyczne mogą być zaledwie wsparciem. Piszę o tym, dlatego byś sam również spojrzał uczciwie na siebie. Nie zbudujesz dobrego związku z nikim bagatelizując swoje dolegliwości i oczekując klepania po plecach. Tu jest potrzebna olbrzymia praca nad sobą, z pomocą fachowców, ze spojrzeniem z boku przez kogoś zdrowego i uczciwością wobec siebie. Nie możesz pomóc czy zmienić charakteru dziewczyny, możesz zmienić siebie.

Podwykonawca dnia kwiecień 25 2016 07:38:00
Ramirez Nie wszystko da się ująć pismem tak od razu.
Taki nieporadny nie jestem. Pracę mam, strachu przed ludźmi również nie posiadam, wyłącznie niechęć i nieufność.

Pozycję społeczną trudno mi było osiągnąć zaraz po studiach, sam w domu nie mam ciekawie finansowo więc mogę liczyć wyłącznie na siebie, a naiwny nie jestem by wierzyć, że zrobię znaczne sumy tak od razu.
Zresztą, finansowe początki i problemy nie zrażały jej. Mam perspektywy do których sukcesywnie dążę i ona o tym wiedziała.

Jadaliśmy suto, tylko nim znalazłem pracę było ciężko, ponownie, nie było o to pretensji. Traktowaliśmy to jako "będziemy mieli się z czego śmiać w przyszłości" i pracowaliśmy aby było nam lepiej wspólnie.

Poczucie bezpieczeństwa. Niejednokrotnie upewniała mnie, że jako jedyny jej to daję. Wydaje mi się, że po prostu trudności dnia codziennego, rutyna sprawiły, że poszukiwała odskoczni, czegoś nowego. Stąd powrót na forum, poznawanie znajomych. Uwielbiała grać w gry przez sieć, więc nie widziałem w tym problemu. Taka forma rozrywki.

Moja "fobia", którą bym nawet tak nie nazwał to nie strach. Bardziej nienawiść. Znam swoje "problemy" i żyje mi się z nimi bardzo dobrze. Nie chciałbym ich mieniać, a ona zdawała sobie z nich sprawę od samego początku. Byłem z nią szczery i mówiłem o moich wadach z góry.

Dominacja. Jak to ładnie brzmi na piśmie. Wiem, że jest to kuszące odcięcie kobiety od wszelkich znajomości, zamknięcie jej w domu, kuchni i zabronienie posiadania telefonu. Jednak to nie tak działało u nas. Wiedziała co mi się nie podoba i miała ze mną wiele rozmów na ten temat. Ponownie, szczere rozmowy.
Po prostu uważam, że już w tedy zaczęła "poszukiwania". Prawdopodobniej już się znudziłem. Wiara w drugiego człowieka zaślepia.

Opieka jak to opieka. Zapewniałem jej mieszkanie, ubrania, drobnostki, wsparcie emocjonalne, rozwiązywanie problemów, pracę odpowiednią do jej stanu zdrowia.
W dodatku to ja dbałem o mieszkanie, zakupy i posiłki. Uczyłem ją powoli tych czynności, tak abyśmy mogli wykonywać je wspólnie w przyszłości z uczciwym podziałem. Nie należę do facetów, którzy uważają, że kobieta ma robić wszystko sama.

Jeśli chodzi o bycie szczęśliwym sam ze sobą to o dziwo jestem. Nie zmieniałbym niczego w sobie, więc nie uważam aby to był brak pewności siebie czy też strach.
Jak pisałem wcześniej, nie jestem 24/7 Harlequinem i organizatorem gier i zabaw, pajacem skaczącym ku jej radości. Zresztą, do tanga trzeba dwojga.

Z tego co piszesz to kobiety są jak pluskwy doczepiające się do silnego organizmu, wysysające krew i pieniądze. Aby się Ciebie trzymały należy dostarczać więcej krwi.
Mnie perspektywa życia z taką osobą nie odpowiada i szukałbym raczej partnerki, która rozumie że życie to nie tylko dobrobyt, śmiech i radość, ale praca, długoterminowa często, nad budowaniem silnego i zdrowego związku.
Odnoszę wrażenie, że dużo ludzi chce po prostu mieć wszystko podane na tacy. 12k miesięcznie, samochód, dom, przystojny, wygadany, stanowczy, ale nie dominujący dający jej pewną swobodę i zaufanie, poważny a zarazem żartobliwy, nie pajac, ale też nie sztywny, utalentowany, mający wielu przyjaciół, ale czas wyłącznie dla niej itd. Podchodzi to niemal pod parodię.
Sprzeczności, które i tak niczego nie gwarantują. Kaprys i pragnienie wiecznej namiętności przesłania wszystko.

W głowie wciąż mam tylko jej ciepłe słowa "mamy przed sobą całe życie", "nie opuszczę Cię nawet jeśli mielibyśmy być pod mostem" i wiele innych, w które święcie wierzyłem. Tak jak w filmie, ręce bym dał sobie za nią uciąć. Teraz byłbym be rąk.

Komentarz doklejony:
apologisesMiłość jako lekarstwo. Poniekąd to prawda. Jadnak chyba każdy z nas, w uczuciu daje się ponieść. Przychodzą siły, chęci, pragnienia i wola.

Nie była to "pierwsza lepsza napotkana osoba", z desperacji. Naprawdę dobrze spędzało nam się wspólnie czas, wspieraliśmy się wzajemnie. Uważam, że ze względu na jej problemy z przeszłości, spełniałem tą rolę. Nabierała sił, pewności siebie i energii. Wychodziła z depresji i anoreksji. Nie przeszkadzała mi jej przeszłość, wręcz budziła we mnie odczucia opiekuńcze.

Nad jej fobią pracowaliśmy, DDA również. Zapisaliśmy się do psychologa (rok czekania na pierwszą wizytę). Dopingowałem i wspierałem ją w tym przedsięwzięciu. Widziałem, e przynosiło jej to ulgę. Są rzeczy, które nawet partner nie może przeskoczyć. Potrzeba opinii osoby trzeciej, lekarza.
Mój przypadek w niczym mi nie przeszkadza. Nie mam blokady co do ludzi, jedynie niechęć i nienawiść. Nie przejawia się ona agresją czy strachem. Można ująć, że jestem po prostu introwertykiem.

Fora są jak ujęto, wyłącznie wsparciem. Zwłaszcza, że piszemy zazwyczaj o tym co dla nas wygodne lub nie zauważamy rzeczy, które zmieniają perspektywę wydarzeń. Bez opieki lekarskiej to tylko poklepywanie się po plecach.
Sam nie liczę na rozwiązania podane mi na tacy.
Opisuję mój przypadek, aby ktoś, kto będzie zakochany, wiedział że wszystko w to co wierzył może zniknąć jak za pstryknięciem palca.
Mój przypadek, w porównaniu z innymi, opisanymi tutaj, jest niczym spacerek po lasku. Niemniej jednak boli, ponieważ uczucie z mojej strony było szczere aż do ostatniej chwili.

Praca nad sobą, podejrzewam że każdy z nas stara się być lepszym z dnia na dzień. Życie jednak wystawia nas na próby, na które nie zawsze jesteśmy w stanie się przygotować psychicznie, a taka nauka trwa do końca życia.

Nox dnia kwiecień 25 2016 09:49:50
autorze wątku piszesz bardzo mądre rzeczy.

Deleted_User dnia kwiecień 25 2016 09:56:39
Każdy z nas pisze tutaj poniekąd z własnej perspektywy, na podstawie własnych doświadczeń. Mnie osobiście ciągnie do wątków podobnych do Twojego, bo sam "wpakowałem" się w małżeństwo z dda/ borderline. Nie zawsze szczere chęci i świadomość problemów wystarczają do wspólnego życia. Siedzi coś paskudnego w tej dziewczynie, czego akurat ani Ty, ani żaden następny jej facet nie zmieni, nie zmusi do leczenia. Zajrzyj na "odtrutki na toksycznych" , może nie spodoba Ci się tamtejsze podejście, ale mam pewność, że w znacznym stopniu pomoże przybliżyć wariactwo Twojej byłej, pomoże pogodzić się z tym co złego od niej doświadczyłeś. Swoją drogą to bardzo nieszczęśliwa kobieta, być może poczuje konsekwencje swojej inności, tylko co z tym zrobi. Dla Ciebie na tę chwilę ważne jest totalne odcięcie od niej, bo myślę, że będzie nie raz wracała do Ciebie.

Ramirez dnia kwiecień 25 2016 10:57:45
Naiwne oczekiwania:
Mnie perspektywa życia z taką osobą nie odpowiada i szukałbym raczej partnerki, która rozumie że życie to nie tylko dobrobyt, śmiech i radość, ale praca, długoterminowa często, nad budowaniem silnego i zdrowego związku.

smiley
Realia:
Z tego co piszesz to kobiety są jak pluskwy doczepiające się do silnego organizmu, wysysające krew i pieniądze. Aby się Ciebie trzymały należy dostarczać więcej krwi. ...nie jestem 24/7 Harlequinem i organizatorem gier i zabaw, pajacem skaczącym ku jej radości. ... Odnoszę wrażenie, że dużo ludzi chce po prostu mieć wszystko podane na tacy: 12k miesięcznie, samochód, dom, przystojny, wygadany, stanowczy, ale nie dominujący dający jej pewną swobodę i zaufanie, poważny a zarazem żartobliwy, nie pajac, ale też nie sztywny, utalentowany, mający wielu przyjaciół, ale czas wyłącznie dla niej itd. ...

Opieka jak to opieka. Zapewniałem jej mieszkanie, ubrania, drobnostki, wsparcie emocjonalne, rozwiązywanie problemów, pracę odpowiednią do jej stanu zdrowia.
W dodatku to ja dbałem o mieszkanie, zakupy i posiłki. Uczyłem ją powoli tych czynności, tak abyśmy mogli wykonywać je wspólnie w przyszłości z uczciwym podziałem.
Sytuacja zaczęła się psuć, gdy kończyły się nam pieniądze. Szukałem kontraktu, aby zarobić pieniądze. Niestety, nie zawsze to się udaje. Nerwy powodowały u niej spięcia, a moje próby załagadzania sytuacji kończyły się jej pretensjami. Wiem, że w międzyczasie powróciła na forum dla fobików.


Kobieca podświadomość bierze w końcu górę nad rozumem:
W pewnym momencie oznajmiła mi, że w okresie gdy mieliśmy problemy finansowe straciła do mnie szacunek.


W tych zdaniach zdefiniowałeś cały problem. Reszta to mrzonki, że kobiety są inne, a życie piękne i wspaniałe we dwoje. Tak - ono takie jest, dla silnych mężczyzn.

Moja "fobia", którą bym nawet tak nie nazwał to nie strach. Bardziej nienawiść.... strachu przed ludźmi również nie posiadam, wyłącznie niechęć i nieufność. Nie przejawia się ona agresją czy strachem. Można ująć, że jestem po prostu introwertykiem.


Sam napisałeś zdanie ze wszech miar prawdziwe: "12k miesięcznie, samochód, dom, przystojny, wygadany, stanowczy, ale nie dominujący dający jej pewną swobodę i zaufanie, poważny a zarazem żartobliwy, nie pajac, ale też nie sztywny, utalentowany, mający wielu przyjaciół, ale czas wyłącznie dla niej itd. " - i wcale nie jest ono jakąś parodią. Tego pragniemy wszyscy, im więcej z tego jesteś w stanie dostarczyć, tym masz szczęśliwszą kobietę, która będzie Cię mniej nienawidzić za wszelkie odsłaniane przed nią męskie słabości. Ty masz być hodowcą pozytywnych emocji w kobiecie, masz kupować prezenty, kwiaty, adorować, zabierać na wycieczki do Paryża czy Włoch, gwarantować niezapomniane wakacje, a od czasu do czasu obiad w wykwintnej restauracji. Co z tego jej zapewniłeś? Nic!

Życie to nie jest bajka, że żyli w biedzie sobie długo i szczęśliwie, ślubując sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Od zawsze związek mężczyzny oznacza INWESTOWANIE. Inwestowanie w jej emocje, w jej uczucia, jej poczucie materialnego bezpieczeństwa, jej ciuchy, czy inwestowanie w dziecko.
To nie jest parodia - to jest zwyczajne życie.

Cechy, które sobie przypisałeś: nienawiść, niechęć, nieufność - do ludzi, są męskimi atrybutami słabości. Gdy jesteśmy świadomi własnej słabości, własnych niedoskonałości - a przychodzi nam funkcjonować w dość agresywnym i konkurencyjnym z nami społeczeństwie - muszą się pojawić.
Są zawsze dwie postawy: "Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Twój kij i Twoja laska są tym, co mnie pociesza." w alternatywie do: "Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo jestem w niej największym sukinkotem." smiley

Żaden mężczyzna nie rodzi się silny. Siłę się wypracowuje od lat dziecięcych - pierwszym wzorcem męskiej siły i jej nauczycielem jest ojciec, często bracia, potem dopiero uczysz się być silny w społeczeństwie, musisz przetrwać wojsko, falę wojskową - która trenuje Cię po to, byś się nie rozklejał wobec pierdół, dbasz od kondycję fizyczną, chodzisz na siłkę, uczysz się jak być silny. Wyposażony w inteligencję i wrażliwość, wkraczasz w życie by zdobywać świat i kobiety, a nie, że się w tym świecie bunkrujesz, a potem dziwisz się, że kobieta którą do swojego bunkra zaprosiłeś, z niego dość szybko wieje. Dałeś jej bowiem na początku nadzieję na wypełnienie jej deficytów, a te bynajmniej nie znikły, raczej nawet urosły, więc dowiedziałeś się od niej szczerze: "straciłam do ciebie szacunek". Bo jej oczekiwania jako kobiety, były absolutnie rozbieżne z Twoimi dziecinnymi de facto oczekiwaniami, że razem będziecie mieć zawsze wspaniały seks w tej biedzie i nudzie.

Bieda i nuda - to zwykle zabija miłość w kobiecie. Seks i jedzenie kobiecie - zapewni teraz każdy samiec. Liczy się zawsze więc to, co jest ponad to... smiley

Podwykonawca dnia kwiecień 25 2016 12:06:06
Ramirez
Nie widzę nic naiwnego w oczekiwaniu od kobiety tego, co sam jestem w stanie dać.

Z tego co piszesz kobieta jest dla Ciebie zwierzątkiem do hodowli. Uzależnić, wykorzystać, doić. Nie mój sposób życia. Szczerze powiedziawszy świadomie wybrałbym samotność niż bycie jej sponsorem.

Od kobiety, nie dziewczyny, oczekuję samodzielności i rozumu.
Kobieta, która zgodziłaby się na taki wiązek brzmi jak typowa lafirynda z nastawieniem na wygody.
Jest takich dużo, ale takie mnie nie interesują. Nie dogadałbym się nawet w najprostszych tematach, a o tipsach nie mam ochoty rozmawiać.
Nie szukam dziewczyny na noc, tylko partnerki na resztę życia.

Nie zgadzam się z zasadą, że mężczyzna jest po to by skakać, fikać i wiecznie adorować kobietę. Może jakaś z kompleksami i niskim poczuciem wartości byłaby za to wdzięczna. Związek budują dwie osoby. Dwie osoby powinny zabiegać o wspólne dobro. Mówię tutaj o świadomym związku, a nie nakładaniem makaronu na uszy aby była wiecznie oczarowaną paniusią do łóżka.

Wiem, że trudno uwierzyć, ale nie uważam że pieniądze były bezpośrednim powodem. Zresztą, jak pisałem, pracę znalazłem. Mogliśmy nadal utrzymywać godną stopę życiową.
Gdyby pieniądze były głównym powodem zostawiłaby mnie po dwóch tygodniach znajomości gdy nie miałem grosza przy duszy.

Obawiam się, że zbyt szybko przypisujesz łatki, wystawiasz opinię bazując wyłącznie na własnych emocjach nie znając wszystkich stron i osób biorących udział w wydarzeniach. Tak więc spokojnie. Rozumiem, że doszukujesz się kolejnej "złej, materialistycznej dziewczyny, która szuka samca alfa". Mogę Cię jednak zapewnić że w tym przypadku wszystko było sumą całości, nie głównym powodem.

Seks i jedzenie, oczywiście, to każdy może zapewnić.
Szczerość i lojalność już niestety nie.

Strona 1 z 6 1 2 3 4 > >>
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Nie znaleziono podobnych tytułów zdrady.
Reklama Towarzystwo trzeźwości
www.btt.lajt.info
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Potrzebuje porozmawi...
2 lata po
Zniszczona relacja
rozwód
Jestem masochistka!!!
Zdradzona
Dać szanse czy nie?
Po 43 latach dobrego...
Chyba znów potrzebuj...
kolega z pracy
życie toczy się dale...
Zdrada
Masochista
Tajemnicza koleżanka...
Jak się podnieść
Historia jak z telen...
Prosze o porade
Odechcialo mi sie zyc
Dla wszystkich, któr...
czuję ogromną potrze...
Co nie co o tych 34 ...
Po 12 latach nie mam...
Zdradzona przez męża
chyba kłamie
Ponownie...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

matrix
19/06 23:39
Poczciwy 100 lat,najlepszego!

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info