Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 54
Użytkownicy Online: OnaTaPani

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,269
Najnowszy Użytkownik: archie
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
nie udaje się wrócić...
Zdradzony przez żonęMoja historia jest taka po 10 latach małżeństwa zona powiedziała, że nie chce ze mną być. Byłem zaskoczony. Odkryłem że od wielu miesięcy na maksa romansuje i w koncu jeden z romansów rozwinęła tak, że chce się rozwieść...
Walczyłem o związek, bo ja nadal kochałem i dla dzieci.
Jakby się udało... nastąpił reset, obiecała być szczera, przez kilka miesięcy czułem, że jest dobrze i odetchnąłem, znowu poczułem sie dobrze i bezpiecznie przy niej...
Ale minęły 4 lata i sprawa wraca... :(
Żona mówi, że jest niezadowolona z małzenstwa, że jej się nie podobam i odkryłem, że znowu szuka szczęścia w necie :(
Czuje się strasznie, pęka mi serce. Małżeństwo było dla mnie czymś bardzo ważnym, podstawowym, ponad chwilowe fascynacje i czasowe zniżki zadowolenia. Ona widzi to inaczej - musi być zadowolona, zakochana.
Myslę, że jestem przystojny, inteligentny, mam dobrą pracę, z miłością zajmuje się dziećmi, strałem się zawsze dbać o to żeby żona mi się podobała i mieć do niej pozytywny stosunek, patrzeć na nią z miłością (też się zmieniła - zestarzała, przytyła)... ale to widać za mało.
No i jestem na krawędzi. Strasznie mi smutno, coś we mnie znowu pęka. Czasem nie chciałbym żyć. Idę na własną psychoterapię, idziemy też na wspólną... ale jakoś słabo to widzę, zastanawiam się, czy po tym jak ktoś kogoś przestał kochać, zdradzał na maxa, ma kolezanki i przyjaciółki które same mają kochanków i się rozwodzą... to czy potrafi być w małżeństwie?
Ale tak trudno mi się pogodzić, że mój świat znowu się rozpada.
A może rozpada się iluzja świata, którą podtrzymywałem od dłuższego czasu w głowie? :(
Komentarze
Strona 1 z 2 1 2 >
dirty dnia listopad 17 2019 11:57:37
Próbujesz zasłużyć na miłość ?
Dostrzegasz swoj tok rozumowania, schemat?
Skąd się wziął ?
Czy to wynik dziś czy zawsze tak funkcjonowałes, ze na akceptację, miłość trzeba zapracować?

To pierwsza cześć pytań, które zarówno Ciebie maja skłonić do refleksji a nam odpowiedzi dać większe spektrum byśmy mogli coś podpowiedzieć.

Wspólna terapia czyj to pomysł? Jak odnosi się do tego żona ? Jaka motywacje ma ona (przynajmniej jaka komunikuje), a jaka Ty ?
Czy macie dzieci ?

Tak z pierwszych wskazówek - zapoznaj się z 34 krokami na głównej stronie portalu pozwoli Ci się trochę zdystansować i nie ustawić w roli proszącego.

z100 dnia listopad 17 2019 12:18:37
Nie mogę znaleźć tych 34 kroków w portalu, ale uwaga i skupienie mi też strasznie szwankuje... możesz dać link?

No tak - chyba próbuję zasłużyć na miłość. Wcześniej głęboko wierzyłem, uważałem że miłość to namiętność, która nieco osłabnie z czasem + przyjaźń + decyzja o byciu razem. I że ludzie wiążą się ze sobą, by być ze sobą całe życie. Chyba żona mnie przekonała poprzednio, że miłość = zadowolenie z relacji. Może tak jest? Przez wiele miesięcy po poprzednich zdradach starałem się zmienić jakoś swoje spojrzenie, bo mówiła, że "jesteśmy z innych światów" i ja "nic nie rozumiem".
Ten schemat pochodzi z chęci zmienienia myślenia, by być razem, by dzieci miały rodziców, by mnie znowu pokochała smiley

Komentarz doklejony:
Terapia to jej pomysł. Mamy dwoje dzieci w wieku 15 i 7 lat.

Komentarz doklejony:
Terapia to jej pomysł, ale intencje są dla mnie niejasne - zona przedstawia to w kontekście swojego wieloletniego niezadowolenia z małzenstwa, watpliwości czy małzenstwo ma sens, wielokrotnego zastanawiania sie, czy sie nie rozwieść. Nie widzę w tym jasnej intencji, aby być ze sobą i pracować nad większym zadowoleniem, raczej... zobaczenia w którą stronę to pójdzie (bycie ze sobą vs rozwód).

normalnyfacet dnia listopad 17 2019 18:52:00
34 kroki masz po prawej stronie poniżej. Jak dla mnie tutaj nie masz czego ratować, ona nie miała romansów - to w harlekinach -ona Ciebie zdradzała i to wielokrotnie, teraz pewnie też ma jakiegoś gacha. Nie pozwól jej znowu chodzić po głowie zdejmij ją stamtąd.

Yorik dnia listopad 17 2019 22:42:17
zastanawiam się, czy po tym jak ktoś kogoś przestał kochać, zdradzał na maxa, ma kolezanki i przyjaciółki które same mają kochanków i się rozwodzą... to czy potrafi być w małżeństwie?

a nad czym tu się zastanawiać, psiapsiułki wspierają się nawzajem w nastawianiu na obecnych partnerów i usprawiedliwianiu dawania wszystkim tyłka twierdząc, że mają prawo do szczęścia czyli do podniecenia, kopulowania i czerpania z tego silnych emocji; Puszczalskie tak mają; zawsze jakieś usprawiedliwienie się znajdzie; dobre są na romans, tragedią jest mieć z takimi dzieci; To są fajne kobiety dla innych, bo z tym z kim są zawsze będą nieszczęśliwe; żyją dla uniesień i kopulacji, co chwila z innym, bo szybko się nudzą lub kochanek zostawia, gdy widzi egoizm i roszczeniowość (nie każdy jest frajerem).
Od początku byłeś żebrakiem, ona kiedykolwiek musiała o Ciebie zabiegać ?
Takie samice uważają, że to facet powinien dać im szczęście traktując jak księżniczki, bo nie wiadomo czemu na to zasługują, należy im się; Uważają, że trafią na faceta, który sprawi, że w końcu będą szczęśliwe, choć nie wiedzą co to szczęście. Dzięki takim facetom jak Ty nigdy się tego nie dowiedzą;

Chyba żona mnie przekonała poprzednio, że miłość = zadowolenie z relacji. Może tak jest?

Dla niej na pewno, miłość to czerpanie korzyści i tylko jeśli chodzi o jej korzyści, czyli zadowolenie z brania, nie dawania smiley
Ty zejdź szybko na ziemię, bo Cię ta bezwzględna kobieta wszystkiego zaraz pozbawi, to dopiero początek;

dirty dnia listopad 18 2019 06:51:39
Z jakich domów pochodzicie ?
W intencjach terapii jest jakaś sprzeczność bo nie chce być z Tobą, a jednocześnie prowadzi na terapie małżeńska? Albo sama jest dość mocno pogubiona albo jest to plan by terapia stała się narzędziem do osadzenia Ciebie w roli winnego ale mądry psycholog dość szybko rozwieje te zakusy. Oczywiście błędy z dwóch stron w związku to raczej norma i Twoja służalczość, lamzanie o miłość jest realnym problemem - pytanie czy to już wspólnota małżeńska je wniosła czy to bagaż z domu rodzinnego.
Na ten moment terapia to chyba jedyna droga i bez żadnego znaczenia jest czy uratujecie ten połamany związek czy nie - on dalej i tak tak nie może wyglądać. A Ty jesteś w momencie ani z nią być ani odjeść.

z100 dnia listopad 18 2019 07:30:46
dziekuje za Wasze odpowiedzi, myslę ze macie rację, choć trudno mi się z Tym pogodzić.
Moi rodzice byli całe życie razem, mimi kłotni i niezadowolenia, bazą było małzenstwo i rodzina.
Jej - tata oklapciały, wycofany, patrzył w TV - w ogóle się nie odzywał, matka robiła co chciała (miała jakiegoś faceta na boku).
Nie wiem co jeszcze ważne jest w pytaniu o domy z których pochodzimy...?

normalnyfacet dnia listopad 18 2019 09:02:31
Wychowałeś sobie księżniczkę i ona wymaga ciągłej Twojej atencji, jak tego nie robisz to foch, narzekanie, zdrady.
Wybaczyłeś jej wszystkie zdrady, przynajmniej te stare a te nowe też wybaczysz? Macie około 40 lat, chcesz mieć takie życie jak obecnie przez kolejne 20-30 lat?

msz dnia listopad 18 2019 10:56:13
Jej pitolenie to zapewne takie usprawiedliwienie proforma...w zasadzie nie ma znaczenia...to jej wybory...jej schematy...jej odpowiedzialność...ale Ty nie możesz być służalczy....nie możesz żebrać o atencję...myślisz że tak coś budujesz???Że to dobre dla niej lub dla Ciebie...Nie!!!...Służalczość i żebranie o zauważenie to wzmacnianie Jej i jej schematów...to nie jest dobre...żebyś zrozumiał to przekoloryzuje (a może i nie)....to kibicowanie w kurestwie...to wręcz podżeganie do nadstawiania du..y...
Nie wszystko wychodzi nam w życiu tak jakbyśmy tego chcieli... nie na wszystko mamy wpływ...ale warto widzieć szerzej...Masz dobre intencje...to dużo...bardzo dużo...popełniasz błędy ale w dobrych intencjach...osobiście częściej zwracam uwagę na intencje mniej na efekty...ale jak staniesz z boku....jak zrozumiesz więcej....jak zdobędziesz deko wiedzy....to intencje dalej będziesz miał dobre....ale zupełnie inaczej będziesz działał...i efekty będą inne...razem czy osobno to nie ma znaczenia...może i Ty będziesz wolny i Ona...Zacznij żyć...zacznij postępować rozsądnie...pokaż że istniejesz...że masz swoje JA, że masz swoje granice ...w zasadzie nie pokazuj, a ZACZNIJ ISTNIEĆ....wtedy sama zobaczy że istniejesz...Kto i co kieruje twoim życiem??? czy twoje życie jest tylko reakcją na jej zachowania...nie możesz być zawsze (i tylko) newtonowskim ciałem B które reaguje na to co ma do zaoferowania ciało A...ISTNIEJ!!!

Komentarz doklejony:
w zasadzie to nawet nawet nie ciałem B...bo byś miał w domu wieczną wojnę...byś reagował równie mocno jak ona...
Po prostu zacznij postępować rozsądnie...cierpliwość, poświęcenie to wspaniałe cnoty, ale nie można ich mieszać z nadgorliwością

Yorik dnia listopad 18 2019 11:48:36
Wcześniej głęboko wierzyłem, uważałem że miłość to namiętność, która nieco osłabnie z czasem + przyjaźń + decyzja o byciu razem.

Tak mi się skojarzyło- Mężczyzna używa słowa "przyjaźń" by rozpocząć miłość, kobieta by ją zakończyć.

Jej - tata oklapciały, wycofany, patrzył w TV - w ogóle się nie odzywał, matka robiła co chciała (miała jakiegoś faceta na boku).

I czemu Ty się jeszcze dziwisz? Wzorce są często nieświadomie odtwarzane z dzieciństwa, kobieta zajęła pozycję w której czuje się najlepiej i która jest dla niej normalna i właściwa, zawsze będzie do niej dążyć, nie zmienisz tego; Teraz już wiesz czemu jej ojciec był oklapciały, wycofany i patrzył w TV ?
Już wszedłeś w rolę ojca, a Ty nie kumaty taki; musisz tylko jeszcze uwierzyć, że jesteś kompletnym nieudacznikiem i cała winę za wszystko wziąć na siebie, ale chyba dobrze Ci idzie; może terapia, ale koniecznie z odpowiednią "panią psycholog" w tym pomoże?

Ale tak trudno mi się pogodzić, że mój świat znowu się rozpada.
A może rozpada się iluzja świata, którą podtrzymywałem od dłuższego czasu w głowie? smiley

Nie jesteś pewien, że on w ogóle istniał..
bo na siłę to można np. wbijać gwoździe ..;

aster dnia listopad 18 2019 12:12:01
Tak mi się skojarzyło- Mężczyzna używa słowa "przyjaźń" by rozpocząć miłość, kobieta by ją zakończyć.

No popatrz... a ja widzę to odwrotnie...

Strona 1 z 2 1 2 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Pozwoliłam wrócić, ale nie wiem czy dobrze robię
Czasami się udaje
Zaraz po rozstaniu mnie zdradziła i chce wrócić
wybaczyć i wrócić?
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Stara rana
Moja historia i moja...
Kiedy to minie
Bo rozeszlismy się w...
Za co?
Byłem szczęśliwy
Jestem masochistka!!!
Kolezanka z pracy sm...
Straszny żal i brak ...
nie udaje się wrócić...
Beznadzieja
zaraz mnie zostawi?
Jak z tym skończyć
Bezsilność
Warszawa, okolice zd...
Nawet nie wiem jak t...
Zdrada Sam się w tym...
Podwójne życie mojeg...
Zdradzona zaraz po ś...
Zdradziłam i po tym ...
Nie śpij, bo Cię okr...
Muszę bo się uduszę
Bezradna
Podejrzenie zdrady
I co dalej...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

batou
14/11 12:40
Witam

Archiwum
Reklamy
Rehabilitacja Andrychów
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info