Nie ma krysztalowych ludzi
Dodane przez Kocanka dnia Maj 09 2020 21:56:02
Nie sądziłam, że kiedykolwiek znajdę się w takiej sytuacji. I pewnie to dotyczy 100% przypadków, wiec w niczym moja historia nie jest wyjątkowa. Jest mi tylko cholernie ciężko i nie wiem co ze sobą robić... 11 lat związku, bylam w ciąży, ale poroniłam kilka miesięcy temu. Minęło od tego wydarzenia 6 miesięcy i zostalam zdradzona. Poinformowal mnie tym mówiąc rktoś się pojawiłr1;. Zanim jednak to oznajmil, wyreżyserował początek rozmowy dając mi do przeczytania jakiś wątek na forum o męzczyznie, który chce zdradzić swoją żonę z powodu jej niedostępności i wątpi czy jest dobrem człowiekiem. Kiedy zapytałam po co mi to pokazuje, usłyszalam własnie to: ktoś się pojawił. Zmroziło mnie... To był najgorszy dzień mojego życia. Moje życie z tym człowiekiem na terapii małżeńskiej opisałam jako rsłodkier1;. Były wspólne podróże, pasje, czasami nawet mówiliśmy tymi samymi słowami w jednym momencie. Były też różnice: on logiczny, ja artystka, on zawsze w gorącej wodzie kąpany, ja wiecznie nieogarnięta, on działał, ja rozmyślałam, on grał w gry żeby spędzić wolny czas, ja czytałam książki o różnych, jego zdaniem dziwnych tytułach. Były różnice w temperamencie. Seksu było mało i był pozbawiony fantazji. Zdarzały się oczywiście jakieś gorące uniesienia, ale to raczej były wyjątki od reguły. Nie wiem na ile wątek seksu oceniam samodzielnie, być może wkładam teraz jego opinie w swoje usta... Sprawa jest świeża. Wiem, że nie myślę jeszcze racjonalnie. U niego w pracy pojawiła się młodsza o 10 lat koleżanka. Rozstała się ze swoim narzeczonym (rzekomy złym facetem). Doszło do pocieszania, a potem do pisania. A pisanie przerodziło się w gorące rozmowy o seksie. Po 2 tygodniach pisania, miało miejsce to pamiętne rktoś się pojawiłr1;. Tego samego dnia, kiedy przyznał się do wszystkiego, po pracy umowił się z nia, zeby to zakonczyc. I zakonczyl...a na pozegnianie calowal się z nia. Tego oczywiscie szybko nie wyszlo na jaw. Dzien pozniej, na fali prawdomownosci, przyznal się, że 2 lata wcześniej doszło do flirtu i pocałunków z moja pracownica. Mieliśmy mnóstwo rozmów dlaczego, co było nie tak w naszym związku, co frustrowało mnie, co jego, jakie są nasze potrzeby, o czym nigdy nie odważyliśmy się głośno powiedzieć. Pod koniec tygodnia wyprowadzilam sie. Ten czlowiek sprawial wrazenie krysztalu. Z zasadami, niezlomny, uczynny, pracowity, sluchający, dobry. Mialam wrazenie ze moja wlasna mama bardziej kocha swojego ziecia niz mnie. Po 3 dniach przyjechal ze slowami na ustach rmyslalem, ze bede sie motać, potrzebować czasu, żeby zrozumieć co robić i czego chce, ale wystarczyło mi tak naprawdę pół dnia, żeby się przekonać, że kocham tylko ciebie i chce mieć z tobą dziecko, dom, przyszłość. Wybacz mi.r1; Po paru dniach przywiózł swoje rzeczy i został. Wszystko szło w dobrym kierunku. Jednego dnia położylam się wcześniej, a on grał w grę na telefonie (bo to go relaksuje). Obudzilam sie o północy, a on akurat wyszedł do łazienki. Rozejrzałam się i zrozumiałam...zabrał ze sobą telefon. Najciekawsze, że wcale nie doszedł do mnie sens tego komunikatu. To tak jakby prowadziła mnie jakaś wewnętrzna intuicja, która wzięła wszystko w swoje ręce. Ja niejako czyłam się zamrożona. Wyrzuciłam go. Napisal mi na drugi dzień długą rzewną wiadomość z przekazem, że to jego wina, że nigdy nie powie o mnie nic złego, że nigdy o mnie nie zapomni, itd. Wszystko to potraktowałam jako stos kłamstw i manipulacji. Z kochanką tego dnia się umówił i jeżdził do niej 3 dni z rzędu. Siedzieli w samochodzie, w ciemnej uliczce, uprawiali seks oralny, bo miała okres. Poźniej odwoził ją pod remizę w swojej wsi, bo nie chciała pod dom, żeby rodzice nie widzieli i jechał do domu. Czytałam pozniej rozmowy z jego bratem: jest magia, odmłodniał, mają taki sam temperament seksualny, fruwa i lata. Pare dni poźniej poprosil mnie o spotkanie. Chcial jednego: zebym nie zrywala z nim kontaktu i pozwolila mu na wyjscie razem na spacer i danie szansy zeby sie wytlumaczyc. Historia, którą opowiadam jest ułożona chronologicznie. Wiele wyszło później. Stopniowo dowiadywalam się o tych jego wyjazdach i szczegółach... Tłumaczył sie. Jeżdzi do psychologa, który wyjaśnił mu czym jest rpopęd dedykowanyr1; i że tego właśnie doświadczył. Liczyło się zaspokojenie pragnienia czyli seks z kochanką. Po trupach do celu. Nieważne to nienarodzone dziecko, nieważne 11 lat, nieważne wszystko. A kiedy to osiągnął, rzekomo zrozumiał. Dzisiaj narracja jest inna: że mnie błaga o wybaczenie, że wszystko naprawi, że choćby miał walczyć o szanse przez 3 lata, to będzie walczył, dopóki się nie upewni, że naprawdę nie ma czego ratować. Że jest tylko słabym mężczyzną, że każdy popełnia błędy, że wyłączył mózg, bo czuł się niespełniony, a ona trafiła na podatny grunt. Kusiła go (swojego kierownika) szpilkami i krótkimi spódniczkami. Nie wiem w co wierzyć, nie wiem co robić. Czuje się pobita, ze złamanym sercem, brzydka, nieatrakcyjna i totalnie zraniona. Miałam ideały, marzenia. Dzisiaj nie czuję żebym miała cokolwiek. Nie potrafie zrozumieć czemu on to zrobił.
Rozszerzona zawartość newsa