Złe decyzje
Dodane przez Majami dnia Sierpień 19 2020 20:22:55
Cześć! Jestem tu nowa, więc proszę o zrozumienie. Czytam historie i wnioskuję, że każda jest niby inna a jednocześnie tak podobna do siebie. Jestem tutaj bo wiem, że źle postępuję i szukam wskazówek. Jestem mężatką, 22 lata po ślubie. 20 lat szczęśliwego pięknego małżeństwa 2 cudownych dzieci, dom i 2 lata życia w piekle, kryzysie bez końca i pytanie czy moje małżeństwo to fikcja czy szansa na odbudowanie więzi. Zdrada męża odkryta przypadkowo,nagłe znikanie wieczorem, telefon zajęty nawet przez godzinę. Zaczęłam się niepokoić, kiedy go nakryłam rozłączył się, wyrwałam telefon, zadzwoniłam pod ten nr. Odezwała się kobieta.... to co czułam, pamiętam do dziś, płakałam głośno płakałam i biłam go w pierś z pytaniem dlaczego. Przyznał się, że to nowa koleżanka z pracy, że nic ich nie łączy, że to tylko rozmowy. Zrobiłam się nieufna, zaczęłam go kontrolować A on wypierał się wszystkiego. Zaufałam i znowu coś , znalazłam drugi telefon, po awanturze dał nr pin. Czytałam ich wylewne smsy i obiecałam że nie wybaczę, ale wybaczylam, puściłam go nawet na weekend z kolegami bo wierzyłam że to za nami. Wrócił z weekendu szczęśliwy mi mówił jak kocha,kilka dni później kolejny telefon z nowym numerem, pi długiej rozmowie wyznał, że zdradził, że ten weekend spędził z nią i jej rodziną, że żałuje i chce iść na terapię. Poszliśmy, tylko dwie sesje bo na drugiej przyznał że nie zerwał kontaktu i Pani psycholog nam podziękowała. Znów moja próba odzyskania go. Wspólny wyjazd na wakacje z mojej inicjatywy, bez dzieci, było cudownie jak nigdy. Obiecał, że zakończy romans, ale jak tylko wrócił do pracy romans wrócił. Zażądałam rozwodu, prosił, błagał, obiecał zmienić pracę. W między czasie rodzina i dzieci się o tym dowiedziały, mnóstwo agresji, alkoholu, przemocy. Z porządnej rodziny do patologii. Nic nie pomogło. Mimo, że rzucił pracę nadal miał z nią kontakt. Kolejne tygodnie i miesiące w rozterce co robić. Nie mogłam spać spokojnie, robiłam awantury o to, że wieczorami znikał z telefonem. Przestał dbać o nas. Kolejny raz postanowiłam, że się rozwodzę, rodzina mnie wspierała, odpuściłem kontrolę, przestałam wpadać w panikę, zaczęłam dbać o siebie, zajęłam się pracą, dziećmi, remontem wyjechałam na kilka dni. On nie robi nic, zajął się tylko pracą i żyje w jakimś takim obłędzie amoku, letargu, zaczął pić. Niby obiecuję poprawę, bo nie chce nas zostawić, bo kocha itp, ale to trwa tylko chwilę i znów pretensje i jego wyrzuty że coś się wypaliło Jeszcze nie złożyłam pozwu, ale on o tym nie wie. W głębi serca kocham go jeszcze i mam nadzieję, że on zdąży się zmienić na tyle bym mogła znowu mu zaufać. Szkoda mi tych lat, nie chcę dzielić domu, majątku, to takie trudne. Na razie wiem, że tamta kobieta nie odpuszcza a on nie do końca chce zerwać kontakt twierdząc że jednak coś ich łączyło. Czy mamy szansę być jeszcze szczęśliwi, czy zacznie mnie szanować, kochać jak kiedyś? Czy dojdzie do niego w końcu co robi i jak rani najbliższych czy nie powinnam się łudzić? Pozdrawiam
Rozszerzona zawartość newsa